Od 9 stycznia lubuska policja otrzymała dziesięć zgłoszeń związanych z atakami na kobiety. Nieznany napastnik miał ciąć swoje ofiary ostrym narzędziem. Niektóre z nich zostały zgwałcone. Sprawca, bądź sprawcy do dziś pozostaje nieuchwytny. W regionie zapanowała psychoza strachu, a seria napadów zaczęła być opisywana przez ogólnopolskie media.
Pod koniec ubiegłego tygodnia działania śledczych wzięła pod lupę Prokuratura Krajowa. Dwaj prokuratorzy przez dwa dni analizowali zebrany w tej sprawie materiał. Dziś już wiadomo, że nie mają oni większych zastrzeżeń do pracy swoich kolegów.
- Prokuratura Krajowa nie stwierdziła istotnych błędów, które mogłyby doprowadzić do utraty jakichkolwiek dowodów, a tym samym przeszkodzić w ujęciu sprawcy - wyjaśnia Maciej Kujawski z Ministerstwa Sprawiedliwości. Zgodnie z jej zaleceniami, oddzielne do tej pory postępowania dotyczące pięciu napadów połączone zostały w jedno.
- Sposób działania wskazuje, że możemy tu mieć do czynienia z jednym sprawcą, bądź sprawcami działającymi razem - wyjaśnia Kujawski.
Prokuratura Krajowa objęła też śledztwo nadzorem.