Chrabota wypowiadał się na temat dyskutowanych w Parlamencie Europejskim nowych przepisów prawa autorskiego, dotyczących wprowadzenia opłat za treści, które pojawiają się w internecie.
Według naczelnego "Rzeczpospolitej", wprowadzenie opłat nie ma nic wspólnego z cenzurowaniem internetu, a jedynie umożliwia twórcom i wydawcom walkę o swoje prawa.
- To cios wymierzony w tych największych, agregujących treści, gdzie chcemy wprowadzić ograniczenie - mówił Chrabota cytowany przez Onet.
Na podstawie nowych przepisów np. Google musiałoby podpisać z wydawcą umowę licencyjną i na tej podstawie miałoby prawo do wykorzystania określonego w procentach fragmentu treści. - Tekst w internecie to czyjaś własność. Trzeba za to, przynajmniej minimalnie, zapłacić - uważa Chrabota.
Jego zdaniem nowe prawo sprzyjałoby ochronie i tak już zamierającego rynku prasy papierowej.
- Gdyby nie ona, gdyby nie jakościowe treści dziennikarskie, to co nam zostaje? Plotka, fake news? Musimy chronić, to co jest - dla mnie - fundamentem debaty publicznej - stwierdził.
Jak zapewniał naczelny "Rzeczpospolitej", nie ma mowy o wprowadzeniu "podatku od linków" czy zakazu stosowanie memów, ani też nowe prawo nie zostanie narzucone w 100 procentach poszczególnym krajom.
- Nawet jeśli ktoś miałby bardzo restrykcyjne podejście do przepisów, to w Polsce możemy to rozwiązać inaczej - wyjaśnił.
Jego zdaniem lęk przed nowymi przepisami i nazywanie ich nową aferą ACTA 2 jest psychozą pompowaną przez przeciwników ich wprowadzenia.