Reklama
Rozwiń
Reklama

We własnym sosie

Publikacja: 07.02.2009 09:55

Chciałbym nie wspominać tutaj ani słowem o okrągłym stole. Ani słowem o debacie na ten temat w Europie (dodatku do „Dziennika”), w którym Cezary Michalski - niestety jedynie na podstawie osobistego doświadczenia, a nie historycznych faktów - stwierdza, że pod koniec lat 80-ych „młodzi radykałowie prędzej idą po paszport, niż na barykady”. Ani słowem o relacjach na temat tych samych wydarzeń w „Gazecie Wyborczej”, gdzie Adam Michnik z Heleną Łuczywo pławią się we własnym sosie, a kolejne tezy sufluje im Paweł Smoleński (to ten najbardziej zaufany Michnika, który przez pół roku pisał artykuł o aferze Rywina).

W sprawie okrągłego stołu większość mediów po prostu nie jest w stanie powiedzieć czegoś nowego. Cała nadzieja w Instytucie Pamięci Narodowej, który - o czym pisze dziennik „Polska” - w końcu zabrał się za analizowanie dokumentów dotyczących negocjacji. Pewnie będzie tak samo jak zwykle. Z dokumentów wyjdzie, że komuniści mieli bardzo złe intencje, ale zaprzeczy temu Czesław Kiszczak i jego opinia zostanie uznana za prawdę objawioną.

Czołówka „Wyborczej” to wojna o życie i śmierć Eluany Englaro, 39-letniej leżącej w śpiączce Włoszki, którą zwolennicy eutanazji usiłują odłączyć od wody i pokarmu. Czyli po prostu zabić. Ale to słowo nie przeszłoby w tym kontekście przez maszyny drukarskie Agory, więc czytamy w nadtytule: „Czy Eluana Englaro BĘDZIE MOGŁA umrzeć”, a w tekście „jej rodzina walczyła o PRAWO DO ZAPRZESTANIA SZTUCZNEGO PODTRZYMYWANIA Eluany przy życiu”, „agonia powinna być BEZBOLESNA”, „większość ankietowanych Włochów opowiada się za PRAWEM DO ŚMIERCI dla Eluany” (wersalikami moje podkreślenia - DZ).

Tekst powinien stać się obowiązkową lekturą dla studentów dziennikarstwa - jak za pomocą manipulacji słowem uprawiać propagandę. Przerażające, jak można domagać się dobicia nieprzytomnej kobiety, powołując się przy tym na prawa człowieka. I na opinię większości obywateli.

Autorowi tekstu o Eluanie i jego edytorom rekomendowałbym przeczytanie w tej samej „Gazecie”, w dziale Opinie kolejnego odcinka tekstu Macieja Zaremby, który doskonale demaskuje wynaturzenia poprawności politycznej. Zaremba pisze oczywiście o Szwecji - ale, choć tego Państwo nie dostrzegacie - doskonale pokazuje sposób myślenia „Gazety Wyborczej”.

Reklama
Reklama

Wracając jeszcze na moment do „Polski” - rzuciłem się na wywiad ze słynnym „Fryzerem” czyli Ryszardem Forbrichem (prosi, żeby nie nazywać go F.), bohaterem piłkarskiej afery korupcyjnej. I już wiem, dlaczego media z nim bardzo rzadko rozmawiają. Już nawet nie chodzi o to, że „Fryzjer” do niczego się nie przyznaje. Ale raczej o ton, w jaki to robi. Buta, arogancja i liczenie na naiwność czytelnika. Poczucie pełnej bezkarności. I cyniczny uśmieszek na zdjęciu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Kraj
Pomnik marszałka Focha stanie w Warszawie
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama