"Dołącz do nas w Rzymie" – setki emaili z takim wezwaniem do udziału w europejskim kongresie Libertas w Rzymie trafiło do internautów na Starym Kontynencie.
1 maja w stolicy Włoch organizacja założona przez irlandzkiego milionera Declana Ganleya rozpocznie ogólnoeuropejską kampanię wyborczą do PE.
– Chcemy pokazać w miejscu, gdzie podpisywane były traktaty rzymskie fundujące UE, że Europa nie musi być czerwona, ale może wracać do swoich korzeni. Rzym jest stolicą chrześcijaństwa – tłumaczy Artur Zawisza, wiceprezes Libertas Polska.
W kongresie ma wziąć udział ok. 2 tysięcy osób.
– Pokazuje to pewien rozmach działania, ale nie jestem pewny, czy z punktu widzenia polskich eurosceptyków będzie to przekonujące – uważa politolog dr Jarosław Flis. Libertas zachęcała do udziału w kongresie obietnicą sfinansowania kosztów podróży i pobytu w Rzymie pierwszym 25 osobom z całej Europy, które zgłaszając chęć udziału, zostawią na specjalnej stronie internetowej swoje imię, nazwisko, dokładny adres zamieszkania i email.
Jak ustaliła "Rz", z Polski na kongres wybiera się ok 150 osób: działacze Libertas Polska i kilkudziesięciu zwerbowanych przez Internet.
– Płacimy za wynajem trzech autokarów. Nie wiem, czy wśród 25 osób, które rejestrując się jako pierwsze na liście, uzyskały też darmowy pobyt, są Polacy – mówi "Rz" Zawisza.
Rejestrujący się na stronie Libertas muszą się liczyć z tym, że ich dane zostaną wykorzystane do stworzenia bazy potencjalnych wyborców tego ugrupowania. Będą oni otrzymywać informacje o działaniach partii.
Wcześniej do pozyskania takich danych Libertas zorganizowała inną internetową akcję "Be a candidate". Partia zachęcała do e-mailowego zgłaszania kandydatur na listy wyborcze. – Można dyskutować, czy jest to etyczne, ale na pierwszy rzut oka nie stanowi naruszenia prawa – mówi "Rz" karnista prof. Piotr Kruszyński. – Obowiązuje zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda".
Działacze Libertas przekonują, że akcja "Be a candidate" pozwoliła im wyłowić kilkudziesięciu kandydatów na listy, które mają być ogłoszone 28 kwietnia, tuż przed rzymskim kongresem. Nieoficjalnie mówi się, że obok Artura Zawiszy i Daniela Pawłowca znajdzie się na nich Marcin Libicki, który odszedł z PiS.