Reklama

Afera alkoholowa: celnicy byli szybsi od CBA

To związkowcy pierwsi dostrzegli luki w prawie korzystne dla mafii alkoholowej. I zawiadomili prokuraturę

Publikacja: 16.10.2009 02:45

„Rz” ujawnia nowe fakty w aferze alkoholowej, która w ostatnich dniach wstrząsnęła Polską. Chodzi o doniesienie przekazane do prokuratury przez CBA w poniedziałek. Biuro twierdzi w nim, że przez zaniedbania urzędników państwo straciło 2,8 mld zł.

Jak ustaliła „Rz”, Związek Zawodowy Celnicy PL już w lipcu skierował do prokuratora generalnego doniesienie dotyczące tworzonych w resorcie finansów dziurawych przepisów, które na potęgę wykorzystują firmy związane z mafią alkoholową. Chodzi m.in. o tę samą lukę w przepisach akcyzowych, która istniała do 2007 r. i na którą zwróciło uwagę CBA.

– Nasze zawiadomienie dotyczy podejrzenia niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez urzędników resortu finansów – mówi „Rz” Sławomir Siwy, szef Związku Zawodowego Celnicy PL. – Chodzi o takie ustalanie przez nich rozporządzeń czy wytycznych, które sprzyjało szarej strefie. Straty budżetu mogą sięgać kilku miliardów złotych.

Sprawę bada Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ. – Śledztwo po doniesieniu związku wszczęliśmy kilka dni temu – potwierdza jej szefowa Agnieszka Muł.

Na czym polegał trik? Część importerów sprowadzała do Polski ogromne ilości spirytusu bez płacenia akcyzy. Na granicy deklarowali, że alkohol jest skażony, z przeznaczeniem dla przemysłu np. jako podpałka do grilla albo rozmrażacz do szyb samochodowych. Ale w kraju po usunięciu z niego szkodliwych substancji trafiał np. do restauracji.

Reklama
Reklama

– To było powszechne zjawisko – przyznaje Leszek Wiwała, prezes zarządu Polskiego Przemysłu Spirytusowego. – Za taki produkt nie płaciło się akcyzy, a po oczyszczeniu był wykorzystywany do celów spożywczych.

Nasi rozmówcy twierdzą, że taki alkohol szerokim strumieniem płynął do Polski m.in. z Ukrainy. – Tam dodawano do niego niewielką ilość skażalnika, a kiedy transport wjechał do kraju, usuwano go, otrzymując czysty alkohol. Później często był sprzedawany przez „zaufanych pośredników” jako bimber domowej produkcji – mówi prezes Wiwała.

Mechanizm nadużyć opisał w specjalnym raporcie inspektor krakowskiej Izby Celnej. – Od dawna wskazywaliśmy, że dochodzi do nadużyć – mówi Sławomir Siwy. – W listopadzie 2008 r. o tej i innych sprawach nawet osobiście informowaliśmy minister ds. przeciwdziałania korupcji Julię Piterę.

A dwa tygodnie temu w piśmie do premiera Donalda Tuska związek alarmował: „Nie dostrzegamy żadnych działań, które by przerwały szkodliwą działalność kilku nieuczciwych urzędników w kierownictwie Służby (Celnej – red.) oraz w Ministerstwie”.

Siwy liczy, że śledczy wskażą urzędników odpowiedzialnych za zaniedbania. W resorcie nikt nie chce komentować sprawy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama