Tak silna i tak szczera, że przy niej EuroPride, choćby "Gazeta Wyborcza" poświęciła jej połowę stron (dzisiaj poświęca jej trzy), a nawet całe weekendowe wydania, zejdzie w cień grunwaldzkiej wyprawy.
"Mówiono nawet o 70 tys. uczestników, ale organizatorzy kilka dni temu zgłosili w ratuszu, że spodziewają się ok. 15-20 tys. ludzi - to minimum" - pisze gazeta. I pokerowo trzyma fason: "Jutro w Warszawie największe w Europie święto mniejszości seksualnych. Bez władz miasta, za to z tysiącami ludzi na ulicach, którzy poniosą transparent: "Żądamy ustawy o związkach partnerskich".
Z kolei dodatek stołeczny "GW" wylicza przeszkody jakie mogą staną na na drodze EuroPride, mianowicie pięć kontrmanifestacji jej przeciwników ("Uczucia, korzenie i Grunwald staną na drodze parady").
Nie mogło oczywiście zabraknąć informacji o samym Grunwaldzie. Portal Gazeta.pl donosi (bodaj za IAR) o rodzinie Dunin-Kukurowskich ze Słupska, która się szczyci tym, że ich przodek (Mszczuj Dunin ze Skrzynna) zabił Wielkiego Mistrza Urlicha von Jungingena.
Mają z czego być dumni. Duninów są jednak w Polsce tysiące, zwłaszcza gdy dodamy tych po kądzieli. Pod Grunwaldem byli też Awdańcy, Gryfowie czy Jelityczycy- Koźlerogi, by wymienić tylko niektórych z imienia odnotowanych przez kronikarzy,tylko niektóre z 50 chorągwi koronnych, i 40 litewskich. Żyją zapewne też, także w Polsce, potomkowie niejednej chorągwi krzyżackiej. Teraz kto był po której stronie nie ma już żadnego znaczenia. No może dla Pana Boga.