Reklama
Rozwiń
Reklama

Strażnik będzie razić prądem?

Szef Kancelarii Sejmu chce, by straż marszałkowska miała paralizatory elektryczne. Posłowie: to przesada

Publikacja: 10.02.2011 02:55

Straż marszałkowska

Straż marszałkowska

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Straż marszałkowska miała mieć paralizatory w lutym, ale już wiadomo, że wejście w życie przepisu opóźni się. – W przyszłym tygodniu mija termin uzgodnień resortowych projektu rozporządzenia w tej sprawie – zapewnia Jacek Sońta z MSWiA.

Projekt nowelizacji rozporządzenia o przypadkach, warunkach i sposobach użycia przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu środków przymusu bezpośredniego (straż podlega pod tę ustawę) resort przygotował na wniosek szefa Kancelarii Sejmu, który w październiku 2010 r. zwrócił się do MSWiA o poszerzenie uprawnień straży marszałkowskiej o możliwość posiadania i stosowania paralizatorów.

– To efekt tragedii w Łodzi – przyznaje jeden z pracowników Sejmu.

19 października Ryszard C. wtargnął do łódzkiej siedziby PiS i zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później zaatakował paralizatorem i ranił nożem Pawła Kowalskiego, asystenta posła Jarosława Jagiełły. – W Sejmie zdaliśmy sobie sprawę, że Ryszard C. był lepiej wyposażony niż nasza straż – dodaje jeden z polityków PO.

Z uzasadnienia wniosku szefa Kancelarii Sejmu wynika, że straż wyposażona w paralizatory mogłaby lepiej chronić bezpieczeństwa posłów i osób pracujących w Sejmie. Dziś ma broń długą, bo oprócz ochrony budynku Sejmu strażnicy marszałka biorą udział w konwojowaniu m.in. dokumentów z Sejmu.

Reklama
Reklama

Kiedy straż będzie mogła użyć paralizatora? Z projektu resortu wynika, że jeśli „inne środki zawiodły”. Np. w celu odpierania czynnej napaści, pokonywania czynnego oporu, podczas zatrzymania osoby lub bezpośredniego pościgu za osobą podejrzaną o popełnienie przestępstwa, przeciwdziałania niszczenia mienia chronionego.

Kancelaria Sejmu już zarezerwowała na zakup paralizatorów dla straży 120 tys. zł (MSWiA szacuje, że koszt może być o 30 tys. zł wyższy, a dodatkowo straż musi być przeszkolona). Wyposażenie BOR w te urządzenia ma kosztować ok. 5 mln zł. Projekt MSWiA przewiduje, że zakup ma następować sukcesywnie.

– Nie zaplanowaliśmy na ten rok zakupu paralizatorów – twierdzi major Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR. Jeden z funkcjonariuszy mówi jednak, że paralizatory są im niepotrzebne: – Mamy lepsze i skuteczniejsze metody obezwładniania przeciwnika.

Jak pomysł szefa kancelarii oceniają posłowie? Bartosz Arłukowicz, poseł SLD, stwierdza, że jest on przesadzony. – Wydaje mi się, że zamiast paralizatorów wystarczy odrobinę dobrej woli – twierdzi. – Mieliśmy przypadki w świecie, że nieuzasadnione użycie paralizatorów doprowadziło do utraty zdrowia i zagrożenia życia – dodaje.

Najgłośniejszym był przypadek 44-letniego Roberta Dziekańskiego, który w październiku 2007 r. pojechał do matki do Kanady. Użycie wobec niego paralizatora przez kanadyjskich policjantów skończyło się jego śmiercią. Sąd uznał, że policja użyła go bezzasadnie.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Rafał Trzaskowski o wyborach w 2030 roku. Czy rozważa kolejny start?
Kraj
Internet w samolotach PLL LOT. Pierwsze Dreamlinery z WiFi już w marcu
Warszawa
Warszawa zyska drugą linię średnicową. Wielka inwestycja pod centrum miasta
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama