Reklama
Rozwiń
Reklama

Ona pierwsza - król

8 czerwca obchodzimy piętnastą rocznicę kanonizacji polskiego króla - Jadwigi Andegaweńskiej

Publikacja: 08.06.2012 01:01

Piszę: króla, bo warto przypomnieć, że była ona pierwszą kobietą w naszych dziejach, która została koronowana jako suwerenny władca, z wszystkimi elementami ceremoniału rezerwowanego jedynie dla monarchów mężczyzn. No i po niemal sześciuset latach stała się jedynym królem polskim wyniesionym na ołtarze.

Trudno myśleć o niej bez wzruszenia, kiedy po latach czyta się słowa homilii Jana Pawła II wygłoszone na krakowskich Błoniach w 1997 roku. Przytaczamy jej fragmenty. Widać autentyczną pobożność Jadwigi i poczucie chrystianizacyjnej misji. Dziś jeszcze porusza jej dobroć, gdy skrzywdzonym chłopom nie tylko wynagradza straty, ale i chce "łzy im wrócić". Szacunek, współczucie i wdzięczność budzi rezygnacja z wielkiej miłości dla dobra królestwa, którym przyszło jej władać w wieku kilkunastu lat. Rośnie podziw dla Jadwigi, kiedy ogląda się drewniane berło wyjęte po stuleciach z jej grobu na Wawelu; przekonujące świadectwo, że to ze złota, z drogimi kamieniami rzeczywiście ofiarowała na rzecz Alma Mater. Najdroższy kawałek wygiętego drewienka w narodowym skarbcu...

Przy tym wszystkim, co zostało potwierdzone przez kronikarzy, a jeszcze bardziej przez pamięć ludzi, skłonnych widzieć w niej świętą od razu po zgonie w popołogowej gorączce ("santo subito!"), warto zwrócić uwagę na przymioty Jadwigi jako władcy. Odwagę, z jaką poprowadziła wyprawę po odbiór Rusi. Rozwagę i skuteczność w akcji pojednania męża z bratem stryjecznym. Pracowitość i odpowiedzialność, gdy rozwiązywała sprawy państwowe tak doniosłe, jak konflikt z Krzyżakami. Cnotę roztropności, gdy wysłała zaufanego rycerza na Litwę, aby zbadał, jaki naprawdę jest ów "dziki barbarzyńca", którego miała poślubić, a Jagiełło zaprosił wysłańca nawet do wspólnej kąpieli.

Podobno lubiła się bawić. Myślę, że miała poczucie humoru i to ona wpadła na pomysł powierzenia wielkiemu mistrzowi z Malborka roli ojca chrzestnego Jagiełły. Można sobie wyobrazić, jak się zaśmiewała nie tylko z pannami dworskimi, ale i z możnymi panami krakowskimi oraz prałatami, kiedy wyobraziła sobie minę brodatego najeźdźcy "pogańskich ziem".

Dobrze ją taką widzieć: pogodną, mądrą, dobrą. I piękną. Ją pierwszą - króla.

Reklama
Reklama

Piszę: króla, bo warto przypomnieć, że była ona pierwszą kobietą w naszych dziejach, która została koronowana jako suwerenny władca, z wszystkimi elementami ceremoniału rezerwowanego jedynie dla monarchów mężczyzn. No i po niemal sześciuset latach stała się jedynym królem polskim wyniesionym na ołtarze.

Trudno myśleć o niej bez wzruszenia, kiedy po latach czyta się słowa homilii Jana Pawła II wygłoszone na krakowskich Błoniach w 1997 roku. Przytaczamy jej fragmenty. Widać autentyczną pobożność Jadwigi i poczucie chrystianizacyjnej misji. Dziś jeszcze porusza jej dobroć, gdy skrzywdzonym chłopom nie tylko wynagradza straty, ale i chce "łzy im wrócić". Szacunek, współczucie i wdzięczność budzi rezygnacja z wielkiej miłości dla dobra królestwa, którym przyszło jej władać w wieku kilkunastu lat. Rośnie podziw dla Jadwigi, kiedy ogląda się drewniane berło wyjęte po stuleciach z jej grobu na Wawelu; przekonujące świadectwo, że to ze złota, z drogimi kamieniami rzeczywiście ofiarowała na rzecz Alma Mater. Najdroższy kawałek wygiętego drewienka w narodowym skarbcu...

Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Warszawa
„Otwarty później, ale jest”. Warszawa Zachodnia – tak wygląda największy dworzec w Polsce
Warszawa
Indywidualne tablice rejestracyjne dostępne od ręki
Warszawa
Co tak naprawdę dzieje się na rynku mieszkań w Warszawie? Oto najdroższe i najtańsze dzielnice
Kraj
Zimowy apel do kierowców. „Sprawdź, czy pod maską nie ma kota”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama