Miasta coraz więcej pieniędzy wydają na alimenty, których nie płacą na dzieci ich mieszkańcy. Samorządowcy szukają sposobów na odzyskanie środków - m.in. kierują wnioski do prokuratur o ściganie dłużników. W Łodzi przez ostatnie pół roku takich wniosków było 1076, a w Krakowie ich liczba wzrosła aż o 776 proc.
Miasta płacą miliony
Niepełnosprawna pani Teresa z Warszawy samotnie wychowuje 16-letniego syna. Partner porzucił ją, kiedy była w ciąży. Kobieta pracuje „na zmywaku" w jednym ze stołecznych hoteli. Chociaż chłopiec ma zasądzone alimenty, to nigdy ich od ojca nie dostał. – Liczę, że teraz prokurator dorwie mojego byłego partnera, by ten w końcu poczuł, że ma syna. Przecież ten człowiek, choć na czarno, to jednak cały czas pracuje na budowach i pieniądze ma – tłumaczy nam pani Teresa.
Alimenty kobieta dostaje ze specjalnego funduszu, za który odpowiedzialny jest samorząd miasta lub gminy, na którego terenie zameldowane są dzieci.
Idą na to gigantyczne kwoty. W samej Warszawie w ub. roku wydano na ten cel ponad 32 mln zł. W tym roku kwota ta jest o pół miliona wyższa. W Krakowie w pierwszym kwartale ub. roku wypłacono 4,9 mln zł świadczeń, a w tym roku już prawie 5,1 mln zł. Natomiast w Lublinie w 2012 roku na alimenty wydano 21,4 mln zł, a tylko w pierwszym kwartale tego roku 5,3 mln zł. W tym roku w Łodzi wypłacono już 6,5 mln zł na świadczenia. Z kolei Rzeszów na alimenty przeznacza miesięcznie 420 tys. zł.
Odmawiają zeznań
Nic więc dziwnego, że samorządy chwytają się wszelkich możliwych sposobów, by zmusić alimenciarzy do zwrotu pieniędzy. Urzędnicy sprawdzają sytuację dłużnika. – Przeprowadzany jest tzw. wywiad alimentacyjny, by ustalić, dlaczego konkretna osoba miga się od płacenia – mówi Jan Żądło, dyrektor wydziału spraw społecznych w Krakowie. Dodaje, że jeśli alimenciarz nie godzi się na rozmowę, nie chce złożyć oświadczenia majątkowego, nie zarejestrował się jako bezrobotny lub uchyla się od przyjęcia pracy, jest uznawany za osobę, która uchyla się od alimentów, a sprawa kierowana jest do prokuratury o ściganie z art. 209 par. 1, kodeksu karnego czyli uporczywego uchylania się od obowiązku alimentacyjnego.