Reklama

Europa powinna mieć jedną armię

Europejska armia jest nam potrzebna. By jednak miała prawdziwe kły, konieczna będzie gigantyczna wola polityków i wyborców, a tej nie widać.

Publikacja: 09.03.2015 19:19

Bartosz Węglarczyk

Bartosz Węglarczyk

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński

W ciągu kilkunastu miesięcy Władimir Putin zmienił Europę. Propozycja powołania europejskiej armii, o której pisze dziś w „Rzeczpospolitej" Jędrzej Bielecki, jest dowodem na to, że Europa ma wreszcie, po raz pierwszy, realną szansę zbudować europejską politykę obronną.

Po raz pierwszy, bo dziś ta polityka obronna istnieje wyłącznie na papierze. Niemrawe, powolne i ograniczone próby powoływania niewielkich jednostek wojskowych UE nie mają większego znaczenia. Budowanie wspólnych batalionów sklejonych z żołnierzy podległych różnym przysięgom i różnym głównodowodzącym ma sens symboliczny i polityczny, ale nie praktyczny.

Europa powinna mieć jedną armię, dysponującą jednym budżetem, z jednym sztabem koordynującym szkolenie i zakupy uzbrojenia oraz jednym ministrem, czuwającym m.in. nad wspólnym programem badawczym i rozwojowym. Tyle tylko, że to nie jest dziś możliwe.

Europa zatrzymała się na obecnym etapie integracji politycznej i ekonomicznej i nie chce pójść naprzód. Nie ma na to przyzwolenia wyborców, a politycy nie próbują ich do tego przekonać. Widzimy to we wspólnej polityce zagranicznej, a raczej w jej braku. Europejska dyplomacja funkcjonuje, bo zatrudnia ludzi i wynajmuje ambasady, ale nie robi wiele więcej. Dziś Europa nie mówi głosem wspólnym, lecz głosem François Hollande'a i Angeli Merkel. Czasem to dobrze, czasem źle, ale na pewno nie jest to głos całego kontynentu.

Widać to nawet w polityce gospodarczej. Nie ma pomysłów na dalszą integrację wspólnego rynku, a o strefie euro mówimy raczej w kontekście jej zmniejszania się niż poszerzania. Nie wiem już nawet, czy polski rząd tak naprawdę chce przystąpić do strefy euro. TTIP, kluczowy ze strategicznego punktu widzenia układ gospodarczy Europy i USA, zapewne zostanie w tym roku wynegocjowany, ale dwa rządy – węgierski i grecki – już zapowiedziały, że nie będą go chciały ratyfikować. Jeśli choć jeden z nich się uprze, TTIP będzie martwy.

Reklama
Reklama

Zatem skoro nie widzimy potrzeby mówienia jednym głosem w sprawie taryf celnych, to jak wyobrażamy sobie mówienie jednym głosem w sprawach życia i śmierci?

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Kraj
Warszawa w błędnym kole odstrzałów. Apel o humanitarny przełom w sprawie dzików
Kraj
81. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz. Karol Nawrocki: za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama