Liderzy i członkowie zorganizowanych grup na których już ciążą poważne zarzuty są rozliczani za kolejne przestępstwa sprzed lat. Również dzięki dawnym kompanom, którzy zdecydowali się na współpracę z organami ścigania, śledczy znajdują kolejne dowody i stawiają zarzuty. Właśnie usłyszało je łącznie jedenaście osób.
Pięć osób związanych z tzw. grupą Bukaciaka zatrzymali ostatnio funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego z Warszawy. Kolejne sześć, w tym Rafał S. ps. Szkatuła oraz Marcin K., ps . Belmondziak zostało doprowadzonych z aresztów, gdzie od miesięcy przebywają. Przedstawiono im kolejne zarzuty dotyczące działalności przestępczej.
- Wszyscy odpowiedzą za handel narkotykami, a szefowie zorganizowanych grup przestępczych również dodatkowo za inne czyny - mówi „Rzeczpospolitej” Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.
Śledztwo, będące kolejnym akcentem w rozliczaniu warszawskich gangów, jest prowadzone pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.
Policjanci od kilku miesięcy gromadzili dowody przestępczej działalności członków grup Szkatuły, Belmondziaka i Bukaciaka, które działały głównie w stolicy. W ostatnich dniach dokonali zatrzymań. Czterech mężczyzn i 27-letnią kobietę powiązanych z gangiem Bukaciaka CBŚP zatrzymało w okolicach Pruszkowa na Mazowszu, i pod Lublinem.
- Zarzuca im się udział w obrocie ponad 60 kilogramami kokainy, marihuany i amfetaminy. Dwóch zatrzymanych mężczyzn zostało aresztowanych, pozostali są objęci policyjnym dozorem – zaznacza Agnieszka Hamelusz.
Następnie z aresztów śledczych policjanci dowieźli do prokuratury sześciu kolejnych podejrzanych – w tym 38- letniego Marcina K. ps. Belmondziak i 42-letniego dziś Rafała S. ps. Szkatuła. Usłyszeli oni całe spektrum zarzutów.
Szkatuła wraz z Belmondziakiem i dwoma kompanami z gangu odpowiedzą m.in. za próbę uprowadzenia dla okupu mieszkańca Warszawy. Miało do tego dojść w 2002 roku, przy jednym ze stołecznych stadionów. Za uwolnienie zażądali 100 tys. dolarów.
- Oprócz tego mężczyźni usłyszeli zarzuty handlu bronią krótką i maszynową, a także obrotu kokainą. Wszystkich czynów dopuścili się działając w zorganizowanej grupie przestępczej – mówi Hamelusz.
Śledztwo w ramach którego są rozliczane warszawskie gangi toczy się od 2013 roku. Dotychczas jest w nim blisko stu podejrzanych, z których większość trafiło do aresztów. Rozpracowując przestępcze interesy grup, śledczy odkryli zwłoki czterech członków gangów, zabitych przez kompanów. Policjanci skonfiskowali także ponad 40 jednostek broni palnej krótkiej, długiej i automatycznej, zlikwidowali nielegalne laboratorium amfetaminy oraz przejęli 55 kg amfetaminy i kilkanaście kilogramów marihuany.
Na obecnych zatrzymaniach i zarzutach się ni skończy – twierdzą śledczy i zapowiadają kolejne. - Osoby powiązane z grupą, które nie rozliczyły się jeszcze z przestępczej działalności nie mogą spać spokojnie – zaznaczają.
Rafał S., czyli „Szkatuła", był jednym z najdłużej poszukiwanych gangsterów, przez dziesięć lat pozostawał nieuchwytny i wpadł dopiero w maju 2011 r. w Lesznowoli pod Warszawą. Według śledczych był szefem jednej z ostatnich największych grup przestępczych działających w centrum kraju. Gangiem, który na wielką skalę m.in. handlował narkotykami, miał kierować z ukrycia. Mariusz K., ps. Belmondziak, jest uważany za jednego z liderów grupy „Szkatuły”, który jest jego przyrodnim bratem.
Oprócz teraz postawionych im zarzutów, ciążą na nich również wcześniejsze.