To pierwsza pełnowymiarowa, załogowa misja NASA w czasie której amerykańska agencja kosmiczna wysyła astronautów na orbitę korzystając z prywatnego statku kosmicznego - podkreśla Reuters.

- To była świetna przejażdżka - mówił Mike Hopkins z pokładu kapsuły Crew Dragon godzinę po starcie. - Było dużo śmiechów - dodał.

Crew Dragon ma przybić do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) ok. 23 w poniedziałek czasu wschodniego (5 rano we wtorek w Polsce).

Na dwie godziny przed startem rakiety Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon wyciek powietrza doprowadził do niespodziewanego spadku ciśnienia w kapsule. Technikom udało się jednak uporać się z tym problemem i startu rakiety nie trzeba było przekładać.

Lot Crew Dragon na ISS początkowo miał rozpocząć się w sobotę, ale przełożono go na niedzielę ze względu na warunki atmosferyczne (silny wiatr).

Przy niedzielnym starcie rakiety Falcon 9 obecny był wiceprezydent Mike Pence, który mówił, że za czasów prezydentury Donalda Trumpa Ameryka "odnowiła swoje postanowienie, by przewodzić ludzkości w badaniu kosmosu".

Z kolei prezydent-elekt, Joe Biden, na Twitterze nazwał start rakiety Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon, w której znajdowali się astronauci, "świadectwem potęgi nauki".