Zjawisko, jakie można było obserwować na polskim niebie, jest efektem zrzutu paliwa ze zbiorników Falcona 9, rakiety należącej do firmy Space X Elona Muska. We wpisach opublikowanych w mediach społecznościowych potwierdził to między innymi Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i twórca fanpage'a „Z głową w gwiazdach”.
Czytaj więcej
Był problem komunikacyjny z Polską Agencją Kosmiczną, która nie przekazała nam tych informacji wcześniej - mówił w rozmowie z TVN24 wicepremier i m...
Tajemniczy wir na polskim niebie. To efekt zrzutu paliwa ze zbiorników Falcona 9
„Krótko po 21:00 było widać nad Polską zrzut paliwa ze zbiorników drugiego stopnia Falcona 9!” – napisał we wpisie opublikowanym na Facebooku Karol Wójcicki. „Dziś, 24 marca 2025 roku, o godzinie 18:48 czasu polskiego, z kompleksu startowego SLC-40 na Cape Canaveral Space Force Station na Florydzie, rakieta Falcon 9 firmy SpaceX wystartowała z tajną misją NROL-69 na zlecenie Narodowego Biura Rozpoznania (NRO). Misja NROL-69 miała na celu umieszczenie na orbicie satelity USA-498, którego dokładne przeznaczenie pozostaje tajne ze względu na wojskowy charakter ładunku. Po zakończeniu fazy wynoszenia, pierwszy stopień rakiety Falcon 9 powrócił na Ziemię, lądując na Landing Zone 1 na Cape Canaveral, co było jego drugim udanym lotem – wcześniej wspierał misję Starlink. Ze względu na trajektorię lotu i nachylenie orbity wynoszące 51 stopni, przelot rakiety był widoczny na niebie nad Polską. Podczas drugiego przelotu nad naszym krajem, drugi stopień Falcona 9 dokonał zrzutu paliwa przed planowaną deorbitacją” – czytamy.
Dziwne zjawisko na niebie. Czy było bezpieczne? „Tak powinna wyglądać kontrolowana deorbitacja”
Jak wyjaśnił Wójcicki, „podczas planowanej deorbitacji, zanim drugi stopień rakiety wejdzie w atmosferę i spłonie, często dochodzi do zrzutu resztek paliwa”. „Dzieje się to już w przestrzeni kosmicznej – kilkaset kilometrów nad Ziemią – gdzie nie ma powietrza, więc wyrzucone gazy nie rozpraszają się chaotycznie, lecz tworzą symetryczne struktury” – wskazał.
Czytaj więcej
Ze struktur Unii Europejskiej Polska otrzymała informację o tym, że jutro, w czwartek 20 lutego 2025 roku od godziny 9:48 do 21:56 kolejny potencja...
„Jeśli rakieta obraca się wokół własnej osi (co jest często celowe, by ustabilizować lot), wypuszczane z dysz paliwo układa się w kształt spirali lub wiru, przypominający świetlistą galaktykę. Taka chmura, podświetlona przez Słońce znajdujące się jeszcze pod horyzontem, może wyglądać naprawdę spektakularnie – jak świetlisty wir wirujący na tle ciemniejącego nieba. Właśnie TAK powinna wyglądać kontrolowana deorbitacja – z uprzednim zrzutem i wejściem w atmosferę nad bezpiecznym obszarem (w tym przypadku nad Oceanem Indyjskim). Tego niestety zabrakło w lutym, kiedy to fragmenty drugiego stopnia Falcona 9, po nieplanowanym wejściu w atmosferę, spadły nad Polską, zaskakując wszystkich zarówno widokiem, jak i fizyczną obecnością szczątków w Wielkopolsce” – zaznaczył.
Karol Wójcicki przyznał, że wcześniej nie informował o sprawie, gdyż zaskakujące dla niego było to, że do takiego zdarzenia doszło nad Polską. „Nie informowałem o dzisiejszym zjawisku, bo przysięgam - nie przyszło mi do głowy, że zrobią to na TEJ orbicie i to zaledwie na dwa okrążenia po starcie. To dosyć nietypowe, ale jest w tym reguła - coraz częściej widzimy, jak SpaceX deorbituje drugi stopień możliwe jak najszybciej!” – napisał na Facebooku.