O odkryciu na łamach publikującego wyniki badań naukowych portalu "The Conversation" poinformowała zajmująca się radioastronomią Natasha Hurley-Walker z australijskiego Curtin University of Technology w Perth.
W artykule przypomniano, że w ubiegłym roku odkryto w przestrzeni kosmicznej niezwykłe zjawisko - tajemniczy obiekt co 18 minut wysyłał fale radiowe. Każdy z sygnałów trwał od 30 do 60 sekund.
Czytaj więcej
W poniedziałek ma dojść do silnych rozbłysków słonecznych, które mogą zakłócić komunikację na falach krótkich - informują rosyjscy naukowcy.
"Kosmiczna latarnia morska"
Hurley-Walker zaznaczyła, że astronomie spodziewają się powtarzających się sygnałów radiowych w kosmosie, jednak zazwyczaj sygnały wysyłane są w znacznie mniejszych odstępach czasu. Źródłem najczęstszych powtarzających się sygnałów są pulsary, wysoce zmagnetyzowane gwiazdy neutronowe, które emitują wiązkę promieniowania elektromagnetycznego.
To promieniowanie może zostać zaobserwowane tylko wtedy, gdy wiązka emisyjna skierowana jest w stronę Ziemi - można to porównać do latarni morskiej, której światło dla obserwatora "miga".
Tajemniczy obiekt wysyłał sygnały. Czy chodziło o magnetar?
Naukowiec z Curtin University of Technology podkreśliła, że z wiekiem pulsary zwalniają, a emitowane przez nich promieniowanie słabnie, aż całkiem przestają wysyłać sygnały radiowe. Odkryty "niezwykle powolny" pulsar mógł być magnetarem - pulsarem o bardzo silnym promieniowaniu, zdolnym do emitowania fal radiowych przez wiele miesięcy.
Czytaj więcej
Do 2030 r. Chiny dokonają załogowego lądowania na Księżycu i zbudują na Srebrnym Globie stację kosmiczną - zapowiedział główny autor chińskiego pro...
Natasha Hurley-Walker zaznaczyła, że obiekt wysyłający fale radiowe co 18 minut został odkryty na podstawie danych z 2018 r., a gdy w 2020 r. zorientowano się, że może chodzić o magnetar, fale radiowe nie były już emitowane. Nie można było zatem sprawdzić, czy teoria o magnetarze jest prawdziwa.
Radioastronom: Znaleźliśmy nowe źródło sygnałów
Astronomowie rozpoczęli więc poszukiwania kolejnych podobnych obiektów. Za pomocą radioteleskopu Murchison w zachodniej Australii przez kilka miesięcy co trzy noce obserwowali Drogę Mleczną. "Nie musieliśmy długo czekać. Niemal natychmiast po rozpoczęciu poszukiwań znaleźliśmy nowe źródło, w innej części nieba, tym razem powtarzające (sygnał) co 22 minuty" - napisała Hurley-Walker.
Radioastronom dodała, że następnie badacze wykorzystali wszelkie dostępne narzędzia, by dokonać tak wielu obserwacji obiektu, jak to możliwe, ponieważ przyjęto założenie, że obiekt nie będzie aktywny przez długi czas. Z badań wynika, że każdy impuls trwa pięć minut, a odstępy między sygnałami wynoszą 17 minut. Emitujący sygnały obiekt przypomina pulsar, ale z tysiąckrotnie niższą prędkością rotacji.
Tajemnicze sygnały z kosmosu co 1318 sekund
Badacze sięgnęli do archiwalnych danych dotyczących tej części nieba, w której odnaleziono tajemniczy obiekt. Natasha Hurley-Walker podała, że sygnały z tego źródła były rejestrowane każdego roku, gdy przeprowadzano badania, a najstarsza obserwacja została przeprowadzona w 1988. Na podstawie danych z ponad trzech dekad obserwacji ustalono, że obiekt wysyła sygnały "jak w zegarku" co 1318,1957 sekund (z dokładnością do jednej dziesiątej milisekundy).
Czytaj więcej
Nowo odkryta asteroida 2023 DW (obiekt o średnicy 50 metrów) może za 23 lata uderzyć w Ziemię - wynika z danych NASA.
"Według naszych teorii, źródło powinno zwalniać, by wytwarzało fale radiowe. Według naszych obserwacji, tak nie jest" - napisała w artykule radioastronom. Dodała, że jeśli źródłem sygnałów jest magnetar, sygnały radiowe powinny być wykrywalne w okresie od kilku miesięcy do kilku lat - ale nie przez 33 lata, jak w omawianym przypadku.
Pozaziemska cywilizacja?
Co jest źródłem powtarzających się wykrytych sygnałów? Radioastronom podkreśliła, że choć wygodnie byłoby przypisać zjawisko pozaziemskiej cywilizacji, byłoby to "pójście na łatwiznę", ponieważ nie zachęca do badania innego wytłumaczenia. Tym bardziej, że, jak podkreśliła autorka artykułu w "The Conversation", gdy astrofizyk Jocelyn Bell Burnell i jej zespół w latach 60. XX wieku odkryli pulsar nazwany LGM-1 (od little green men, małe zielone ludziki) i kolejne, ocenili, że nie może chodzić o kosmitów, ponieważ prawdopodobieństwo, że tyle podobnych sygnałów pochodziłoby z tak wielu różnych miejsc w przestrzeni kosmicznej byłoby niezwykle małe.
Czytaj więcej
Sonda Mars Reconnaissance Orbiter sfotografowała na Marsie formację geologiczną, której kształt przypomina pysk niedźwiedzia.
Tamte sygnały, podobne do tych, które odkryła Hurley-Walker, nie zawierały informacji, lecz "szum" na wszystkich częstotliwościach, jak naturalne źródła radiowe. Radioastronom podkreśliła przy tym, że do emisji sygnału na wszystkich częstotliwościach potrzeba ogromnej ilości energii. "Trzeba użyć gwiazdy neutronowej" - czytamy.
Źródło odkryte za pomocą australijskiego radioteleskopu pozostaje aktywne i wysyła sygnały. Natasha Hurley-Walker wyraziła nadzieję, że ponieważ każdy na świecie może zaobserwować zjawisko, komuś uda się przeprowadzić dalsze obserwacje i wyjaśnić zagadkę pochodzenia tajemniczych kosmicznych sygnałów.