Nagranie pojawiło się na profilu lotniska 21 maja. Widać na nim jak nagle na niebie pojawia się jasny punkt, który zbliża się do ziemi z dużą prędkością, po czym na niebie pojawia się zielony rozbłysk, po czym niebo robi się pomarańczowe w momencie gdy jasny punkt znika.

"Doświadczyliśmy dość niezwykłej aktywności na niebie ubiegłej nocy!" - czytamy na profili lotniska w Cairns. "Kto jeszcze widział meteor?" - pytają administratorzy profilu.

Program informacyjny 9News, na swoim profilu na Twitterze, pokazuje nagranie spadającego obiektu z innej perspektywy. Nagranie wykonał jeden z mieszkańców Queensland, Jim Robertson. - To coś, czego nie spodziewasz się zobaczyć wracając do domu - mówił lokalnym mediom.

To było tak duże, a światło było tak jasne. W tym samym czasie zbliżał się samolot, więc ci piloci musieli mieć wspaniały widok - dodał Robertson.

Prawdopodobnie zaobserwowane zjawisko było spowodowane meteorem spadającym na Ziemię w rejonie północno-wschodniej Australii. Meteory, w momencie wejścia w ziemską atmosferę, spalają się.

Kule ognia pojawiają się na niebie, gdy w atmosferę wejdzie większy meteor. Takie meteory nazywamy bolidami. Kiedy taki obiekt wchodzi w ziemską atmosferę (zazwyczaj z prędkością kilku-kilkunastu kilometrów na sekundę), jego powierzchnia rozgrzewa się do temperatury kilku tysięcy stopni w wyniku silnego sprężania powietrza przed jego czołem. W efekcie bolid zaczyna jasno świecić.

Zazwyczaj tylko ok. 5 proc. meteorów, które wchodzą w atmosferę Ziemi, dociera do jej powierzchni.

Co roku na Ziemię spada ok. 500 meteorów, ale tylko nieliczne udaje się odnaleźć - podaje Planetary Science Institute, cytowany przez amerykański "Newsweek". Powodem jest to, że często spadają one do oceanów lub w miejsca niedostępne, albo spalają się całkowicie w atmosferze.