Wydarzenia z 4 lipca 1946 r. w Kielcach, gdzie doszło do masowego mordu na ludności żydowskiej, do dziś stanowią jeden z najbardziej bolesnych tematów w powojennej historii Polski. W tradycyjnym ujęciu historycznym jako bezpośrednią przyczynę wskazuje się antysemicką plotkę o rzekomym porwaniu dziecka, która w atmosferze powojennego chaosu doprowadziła do tragicznych zamieszek z udziałem milicji, wojska i cywilów. Przez lata badacze dyskutowali, czy był to spontaniczny wybuch agresji, czy też celowa prowokacja komunistycznych służb bezpieczeństwa. Nowy kontekst do tej debaty wnosi obszerny artykuł opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej”, który opisuje nieznane dotąd dokumenty z okresu pontyfikatu Piusa XII. Materiały te zostały udostępnione badaczom w marcu 2020 r. i ukazują zakulisową korespondencję dyplomatyczną pomiędzy Warszawą a Rzymem tuż po kieleckiej tragedii.

Czytaj więcej

Centrum Edukacji o Holokauście powstanie w kolebce nazizmu

Spór o moralną ocenę wewnątrz Episkopatu

Zgodnie z analizą przedstawioną przez „Gazetę Wyborczą”, w obliczu tragedii zarysował się wyraźny podział postaw wśród najwyższych przedstawicieli polskiego duchowieństwa. Dziennik przypomina o przebiegu wydarzeń i powołuje się na esej Adama Michnika, który zestawił reakcje biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka oraz biskupa częstochowskiego Teodora Kubiny.

Jak wynika z ustaleń gazety, biskup Kubina jako jedyny ordynariusz w kraju zdecydował się na natychmiastowe i bezwarunkowe potępienie zbrodni w oficjalnej odezwie, pisząc: „Nic, absolutnie nic nie usprawiedliwia zasługującej na gniew Boga i ludzi zbrodni kieleckiej, której tła i przyczyny poszukiwać należy w zbrodniczym fanatyzmie i nieusprawiedliwionej ciemnocie”. W swoim apelu jednoznacznie odrzucił zarzuty o mordy rytualne, stwierdzając, że „wszelkie twierdzenia o istnieniu mordów rytualnych są kłamstwem”. Zupełnie inną optykę przyjął biskup Kaczmarek, który w poufnych pismach twierdził, że „wskutek komunistycznej działalności Żydów wytworzyła się w stosunku do nich nienawiść szerokich mas w Polsce”.

„Wyborcza” wskazuje jednak, że nowo odkryte dokumenty watykańskie weryfikują dotychczasową wiedzę o tym sporze. Konferencja Episkopatu Polski ostatecznie wyciszyła publiczny głos biskupa Kubiny, a jego odezwa została zdezawuowana jako dokument, którego „treść i intencje inni ordynariusze diecezji uznali za niemożliwe do przyjęcia z zasadniczych założeń myślowych i kanonicznych Kościoła katolickiego”.

Czytaj więcej

Debata w Instytucie Pileckiego: Holokaust oczami Niemców

Koncepcja ciągłości przedwojennych paradygmatów

Tragiczne doświadczenie Holokaustu nie zmieniło sposobu postrzegania kwestii żydowskiej przez kluczowych hierarchów, a jedynie wymusiło adaptację języka do powojennej rzeczywistości.

Dziennik odwołuje się do przedwojennego listu pasterskiego prymasa Augusta Hlonda z 1936 r., w którym padły słowa: „Faktem jest, że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie i stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego oraz akcji wywrotowej”. Stolica Apostolska już przed wojną w pełni akceptowała dążenia do ograniczania wpływów mniejszości żydowskiej. Wewnętrzne notatki redagowane przez kardynała Pacellego (późniejszego papieża Piusa XII) instruowały nuncjusza, by przekazał polskiemu rządowi komunikat: „macie całkowitą rację, chcąc bronić się przed żywiołem semickim: ale ta droga (ubój) nie przyniesie wam żadnego pożytku; zamiast tego powinniście ograniczyć prasę żydowską i żydowskie banki”. Z kolei nuncjusz Cortesi wprost nazywał Żydów „świeckim wrogiem Kościoła i chrześcijańskiego porządku społecznego”. To te ramy interpretacyjne – zdaniem „Wyborczej” – zostały wykorzystane po 1945 r..

Czytaj więcej

Watykan nie zgadza się, by kobiety i świeccy wygłaszali kazania podczas mszy

Tajne memoranda prymasa Hlonda do Watykanu

Gazeta szczegółowo omawia dwa raporty, które prymas August Hlond przesłał do Rzymu. Dokumenty te miały decydujący wpływ na to, jak papież Pius XII postrzegał wydarzenia w Kielcach.

W pierwszym z nich prymas pisał, że „apodyktyczna postawa Żydów, wojujących komunistów w Polsce, wywołuje tu poważny niepokój wewnętrzny”, a Polską rządzi „zbolszewizowany Żyd, który często maskuje się pod pięknymi polskimi nazwiskami”. W opisie samego przebiegu pogromu Hlond – jak podaje „Wyborcza” – przedstawił ofiary jako stronę agresywną, a o zaginionym chłopcu pisał, że był „blady, wyczerpany, ze śladami ukłuć na żyłach rąk”, co pośrednio uwiarygodniało antysemickie zabobony.

Drugi raport z listopada 1946 r. prezentował pogrom jako element międzynarodowej intrygi komunistyczno-żydowskiej. Kardynał Hlond pisał w nim do papieża: „Poświęcenie kilku istnień ludzkich w zorganizowanych w Polsce pogromach miało ułatwić przesiedlenie mas żydowskich mieszkających w Polsce, Rosji, Rumunii i na Węgrzech do krajów, które pozostały bogate lub dawały nadzieję na szybki rozwój gospodarczy”. Na tej podstawie prymas stanowczo odrzucił sugestie dotyczące oficjalnego potępienia antysemityzmu przez Episkopat, uznając, że ewentualna deklaracja byłaby „niesprawiedliwa, niezgodna z prawdą, przynosząca szkodę honorowi narodu, sprzeczna z prestiżem Kościoła”.

Czytaj więcej

Kolejny biskup na celowniku Watykanu. Jak ustaliła "Rz" chodzi o zaniedbania w sprawach o wykorzystywanie dzieci

Stanowisko Stolicy Apostolskiej

Gazeta opisuje również, w jaki sposób na doniesienia z Polski oraz na napływające protesty międzynarodowych środowisk reagował Rzym. Petycje i listy z prośbami o interwencję były przez watykańskich współpracowników, jak kardynał Stritch z Chicago, klasyfikowane w kategoriach „podnieconego, a wręcz histerycznego stanu umysłu, w jakim znajdują się niektórzy Żydzi”. Stritch zalecał Rzymowi, by „zignorować całkowicie list pana Siegela i nie zwracać uwagi na jego śmieszne oskarżenia”.

W obliczu nacisków dyplomatycznych przedstawiciele Watykanu (Domenico Tardini) zaproponowali taktyczne rozwiązanie, instruując Hlonda: „Pragnę zaznaczyć, że nie jest konieczne, aby pożądana deklaracja Episkopatu Polski odnosiła się do wydarzeń w Kielcach; będzie to jedynie ponowne potwierdzenie, że Kościół katolicki potępia i gani przemoc”. Otwarcie przyznawano, że „oświadczenie to byłoby odpowiedzią na oskarżenia, które pod pretekstem zajść kieleckich zostały wysunięte przeciwko Episkopatowi Polski w krajach anglosaskich”. Polski prymas nie zdecydował się nawet na taki wizerunkowy krok.