Według prawników cytowanych przez Interię, Polacy poszkodowani przez upadłą giełdę kryptowalut nie powinni ograniczać się do udziału w polskim śledztwie dotyczącym działalności platformy, ale równolegle dochodzić swoich praw w estońskim postępowaniu upadłościowym. Zwracają uwagę, że nie warto z tym zwlekać, ponieważ roszczenie zgłoszone po czasie, jeśli zostanie uznane, trafia do ostatniej kolejności zaspokojenia.
Damian Przybyłowski, radca prawny reprezentujący poszkodowanych klientów Zondacrypto poinformował, że 17 września ma się odbyć pierwsze zgromadzenie wierzycieli BB Trade Estonia OÜ, na którym zostanie wybrany komitet wierzycieli liczący od trzech do siedmiu osób. Poszkodowani chcą mieć w nim swojego przedstawiciela, ponieważ komitet będzie miał istotne uprawnienia wobec syndyka. Jest nim estoński adwokat Margus Lentsius.
Czytaj więcej
Polski Skarb Państwa nie odpowiada za jakość nadzoru sprawowanego w Tallinie więc dziś nie ma mowy o odszkodowaniu od polskiego państwa. Tylko w sz...
Wierzyciele Zondacrypto muszą uzbroić się w cierpliwość
Jak podkreśla Przybyłowski, droga do odzyskania utraconych pieniędzy może być długa, a rezultat niepewny. - Cały czas analizujemy, jak zoptymalizować szansę odzyskania tych środków – mówi prawnik. Nie można też przesądzić, jaka część zabezpieczonego majątku będzie mogła zostać wykorzystana na rzecz klientów.
Przybyłowski wskazuje, że w grupie jego klientów (ok. 370 osób) skala strat jest bardzo zróżnicowana. - Mamy osoby, które mają 2, 5 czy 10 tys. zł, gdzie inwestowanie było dodatkiem. Są i tacy, którzy zgłosili roszczenia sięgające ok. 500 tys. zł. Największa grupa osób ma jednak straty między kilkudziesięcioma a 250 tys. zł - mówił Przybyłowski w Polsat News.
Prawnik zwrócił uwagę na sposób informowania klientów o ryzyku inwestowania w kryptowaluty. Jego zdaniem ostrzeżenia sprowadzały się przede wszystkim do standardowych komunikatów ze sloganami o ryzyku inwestora i możliwości utraty pieniędzy, Nie podawano szczegółowej analizy zagrożeń. Przybyłowski nie przesądza natomiast, czy państwo odpowiednio wcześnie i skutecznie reagowało na sytuację.
- W rozmowach z osobami poszkodowanymi nie pada pytanie, w jaki sposób do tego doszło i czy państwo dobrze zadziałało. Padają pytania: jak mam odzyskać te środki? - mówił radca prawny.
Czytaj więcej
Estoński sąd ogłosił upadłość operatora giełdy kryptowalutowej Zondacrypto. Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski i TVN24, zobowiązania spółki się...
Roszczenia wobec Zondacrypto. Nie wszystko jest jasne
Według Przybyłowskiego problemem przy zgłaszaniu roszczeń są szczegóły techniczne. Wierzytelności trzeba zgłaszać w euro i nie wiadomo, jaki sposób przeliczenia ustalić w przypadku kryptowalut. Pełnomocnicy poszkodowanych czekają na stanowisko syndyka w tej sprawie.
Pełnomocnicy chcieliby mieć możliwość wykorzystanie wielkiej bazy danych zabezpieczonej przez polską prokuraturę. - Będziemy wnioskować o to, aby syndyk dostał kopię tej bazy, bo zakładamy, że w tej bazie będzie potwierdzenie tych roszczeń, więc to ułatwi z jednej strony wykazanie wierzytelności, z drugiej strony pracę syndyka – powiedział Damian Przybyłowski.
Prawnik zaznaczył, że jeżeli w Polsce zapadnie wyroki karne dotyczące odpowiedzialności konkretnych osób oskarżonych w aferze Zondacrypto i ich majątku, poszkodowani będą mogli spróbować dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od tych osób na drodze cywilnej w Polsce. Nie wiadomo jednak jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądała ta ścieżka.