Przewiduje ona przede wszystkim że tzw. pozaodsetkowe koszty pożyczki (marże, prowizje, opłaty za przygotowanie umowy, jej obsługę, ubezpieczeń) w całym okresie spłaty nie mogą być wyższe od 25 proc. całkowitej kwoty pożyczki. A w przypadku tzw. chwilówek, zawieranych z bankiem lub firmą pożyczkową na okres do 30 dni, nie mogą przekraczać 5 proc. pożyczki. Koszty ponad te ograniczenie będą nienależne.

Dający pożyczkę ma wyraźnie informować pożyczkobiorcę jeszcze przed zawarciem umowy o łącznej wysokości pozaodsetkowych kosztów oraz odsetek. W przypadku spłaty pożyczki przed terminem nie można on żądać odsetek za okres pozostały do zakończenia okres, a poniesione koszty ulegają obniżeniu stosownie do skrócenia.

Szeregi zastrzeżeń do projektu zgłasza także opozycja, ostrzegając, że klienci firm pożyczkowych, które zniknąć mogą z rynku, z powodu nowych ograniczeń dla tych firm pójdą do banków. Związek Banków Polskich krytykował projekt za jego zbytni rygoryzm i brak kalkulacji skutków finansowych jego wprowadzenia.

Ustawa do ostatnich dni dzieliła też obóz wspierający rząd - w szczególności RuchKukiz15 chciał z jednej strony ochronę ustawy rozciągnąć na rolników a z drugiej złagodzić jej rygory finansowe w stosunku do firm pożyczkowych i to był najwyraźniej powód, że trzeciego czytania ustawy nieco się przedłużało.

Teraz ustawa trafi do Senatu

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Antylichwa osią niezgody