Często jest tak, iż sprawca szkody (najczęściej inny narciarz) pozostaje anonimowy (nie udaje się ustalić jego tożsamości), a poszkodowany kieruje swe roszczenia do organizatora trasy (przedsiębiorcy).

Odpowiedzialność przedsiębiorcy narciarskiego może być:

- [b]deliktowa[/b] – oparta na zasadzie winy (art. 415[link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928] kodeksu cywilnego[/link]),

- [b]kontraktowa[/b] – wynikła z nienależytego wykonania obowiązków umownych, w szczególności obowiązku zapewnienia narciarzowi (usługobiorcy) bezpieczeństwa na stoku (art. 471 k.c.).

Niezależnie od różnic wymienionych reżimów odpowiedzialności wymagają one przypisania przedsiębiorcy narciarskiemu zachowania bezprawnego i zawinionego.

W orzecznictwie sądowym toruje sobie uznanie pogląd, w myśl którego odpowiedzialność przedsiębiorcy narciarskiego opierać można

- na zasadzie ryzyka – czyli na przepisie art. 435 k.c.

Stanowi on, iż prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Ten rodzaj odpowiedzialności jest niezależny od przypisania prowadzącemu przedsiębiorstwo winy, a także bezprawności jego zachowania. Wedle tego modelu przedsiębiorca narciarski odpowiada w zasadzie za wszystkie szkody pozostające w związku z ruchem jego przedsiębiorstwa.

[srodtytul]Poza trasą[/srodtytul]

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Typową obroną pozwanego przedsiębiorcy jest próba wykazania w procesie, iż wyłączną winę za powstałą szkodę ponosi sam poszkodowany lub osoby trzecie, za które pozwany odpowiedzialności nie ponosi. Nierzadko zarzuty są też nakierowane na wykazanie okoliczności przerywających związek przyczynowy między ruchem przedsiębiorstwa a zaistniałym wypadkiem. Całościowe omówienie zagadnień prawnych związanych z tego rodzaju obroną pozwanego przekracza ramy tego artykułu, gdyż niezwykle zróżnicowane są okoliczności poszczególnych wypadków. Bliższej analizie poddany zostanie jedynie jeden z możliwych zarzutów pozwanego: opuszczenia przez poszkodowanego wyznaczonej trasy zjazdowej.

Wiele dostępnych w Polsce tras narciarskich stanowi wycinek większego stoku (rozumianego jako obszar o naturalnych walorach zjazdowych). Powszechnie wiadomo, iż wielu narciarzy opuszcza teren wytyczony jako trasa zjazdowa, wykorzystując do jazdy obszar całego stoku. Jazda poza wyznaczoną trasą wiąże się z podwyższonym ryzykiem (np. natrafienia na przeszkody i nierówności, których przedsiębiorca narciarski nie usunął).

Jeżeli pozwanemu przedsiębiorcy uda się wykazać, iż szkoda jest wynikiem wypadku zaistniałego poza wyznaczoną trasą zjazdową, zarzut ten doprowadzić może do całkowitego oddalenia powództwa. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 5 stycznia 2007 r. (I Aca 1379/06, niepublikowany), “oczywistym jest, iż w przypadku wystąpienia wypadku poza wyznaczoną trasą narciarską pozwany nie odpowiadałby ani na podstawie art. 435 k.c. z uwagi na brak związku z ruchem przedsiębiorstwa, ani na podstawie art. 415 k.c. z uwagi na brak winy”.

W orzeczeniu tym SA wyraźnie zakreślił granice odpowiedzialności przedsiębiorcy do granic wyznaczonej przez niego trasy zjazdowej. Pogląd ten stanowi w moim przekonaniu rozsądne wyważenie interesów narciarzy (zasługujących na ochronę silniejszą niż tylko oparta na zasadzie winy) i przedsiębiorców (którzy powinni mieć możliwość określenia obszaru stoku, za który przyjmują odpowiedzialność). Każdy narciarz powinien więc zdawać sobie sprawę, iż opuszczając wytyczoną trasę, pozbawia się możliwości wysuwania roszczeń odszkodowawczych wobec przedsiębiorcy, a przynajmniej roszczeń opartych na korzystnej dla poszkodowanego konstrukcji z art. 435 k.c.

[srodtytul]Ślad ratraka[/srodtytul]

Obserwacja stoków prowadzi do wniosku, iż wytyczenie trasy narciarskiej rzadko ma charakter stanowczy i łatwo rozpoznawalny. Są takie regulaminy, wedle których granicę trasy narciarskiej stanowić ma ślad ratraka. Z podobnym problemem zmierzył się Sąd Okręgowy w Nowym Sączu (III Ca 513/08, wyrok niepublikowany). W sprawie tej zgromadzone dowody nie pozwalały na jednoznaczne rozstrzygnięcie, w którym miejscu nastąpił upadek poszkodowanego (na trasie czy poza nią). Niewątpliwe było, iż wyznaczenie trasy ograniczało się do śladu ratraka, natomiast nieopodal trasy przebiegał betonowy niezabezpieczony murek, w który po upadku uderzył poszkodowany.

Sąd uznał wprawdzie, iż upadek miał miejsce poza wyznaczoną śladem ratraka trasą zjazdową, ale nie oznacza to, że wyjechanie przez powoda poza utwardzony obszar trasy przerwało związek przyczynowy między ruchem przedsiębiorstwa a powstałą szkodą. W okolicznościach sprawy zachowanie takie “nie jest na tyle nadzwyczajne i nieprzewidywalne, iżby czyniło późniejsze zdarzenia (upadek, ześlizgnięcie się i uderzenie w murek) niezależnymi od ruchu przedsiębiorstwa. (...) Zjechanie z obszaru utwardzonego (wyratrakowanego) było teoretycznie możliwe tak w wyniku świadomego działania narciarza, jak i w wyniku błędu polegające na niewykonaniu na czas skrętu. (...) Układ terenu jest taki, iż możliwe jest wypadnięcie z trasy w kierunku murku. Wypadnięcie takie, choć nie zawsze kończy się tragicznie, jest zdarzeniem przewidywalnym. Z uwagi na immanentną cechę narciarstwa, jaką jest jego dynamika oraz zmienne warunki pogodowe, rolą prowadzącego przedsiębiorstwo narciarskie jest zabezpieczenie nie tylko typowych miejsc przejazdu narciarzy, ale wszystkich miejsc, gdzie wedle racjonalnych przewidywań dojść może do wypadku.

Zarówno zasady doświadczenia życiowego, jak i przepisy obowiązującego prawa (§ 4 rozporządzenia Rady Ministrów z 6 maja 1997 r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawniających sporty wodne) nakazują zabezpieczenie nie tylko trasy narciarskiej, ale całości terenu służącego narciarzom. Zabezpieczenie to winno odpowiadać aktualnym możliwościom technicznym i racjonalnym przewidywaniom co do istniejących niebezpieczeństw”.

SO w okolicznościach tej sprawy opowiedział się za szerszym ujmowaniem związku między ruchem przedsiębiorstwa narciarskiego a wypadkiem narciarskim. Przyjął, iż nawet jeżeli powód stracił panowanie nad nartami poza trasą narciarską, to okoliczności sprawy przemawiają za odpowiedzialnością odszkodowawczą przedsiębiorcy na zasadzie art. 435 k.c. Podstawowym argumentem był brak jednoznacznego określenia granic trasy narciarskiej.

Płyną z tego dwa wnioski. Po pierwsze – narciarz powinien ograniczyć się do wytyczonej trasy, bo w razie ewentualnego wypadku poważnie utrudnione będzie dochodzenie odszkodowania. Po drugie – przedsiębiorca powinien wytyczyć trasę w sposób niebudzący wątpliwości (łatwo dostrzegalny). W przeciwnym razie musi się liczyć z zastosowaniem przez sąd zaostrzonego reżimu odpowiedzialności także poza trasą.