Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak można przeprowadzić ogólnokrajowe referendum w Ukrainie ws. zakończenia wojny?
- W jaki sposób specyficzne sformułowanie pytań referendalnych może istotnie wpływać na uzyskiwane wyniki?
- Jak ewoluowały stanowiska negocjacyjne Ukrainy i Rosji w sprawie zakończenia wojny?
- Jak inne wojny wpływają na ukraińsko-rosyjskie rozmowy pokojowe?
Ukraińsko-rosyjskie rozmowy w Genewie przy pośrednictwie Amerykanów w lutym zakończyły się uwolnieniem jeńców (w formule 500 za 500) oraz przekazaniem sobie przez Rosjan i Ukraińców ciał poległych żołnierzy. Lista omawianych tematów była długa: gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, warunki zawieszenia broni, monitoring przestrzegania rozejmu itd. Od miesięcy rozmowy są prowadzone w politycznych i wojskowych podgrupach. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał nawet, że kontakty tej drugiej są „poważne i treściwe”, czego nie można powiedzieć o kontaktach z rosyjską delegacją na czele z doradcą Władimira Putina i byłym ministrem kultury Władimirem Miedinskim. W rozmowach tych wszystko blokuje jedna fundamentalna kwestia: gdzie ma zakończyć się wojna? Ukraińcy chcą zatrzymania działań wojennych na obecnej linii frontu, Rosjanie zaś nalegają na wycofanie ukraińskich sił z całego terytorium obwodu donieckiego.
Czytaj więcej
Czy Ukraińcy jeszcze w tym roku mieliby pójść do urn? Taki scenariusz kreślą zachodnie media. Nic nie wróży jednak szybkiego zakończenia wojny.
Ukraiński przywódca zapowiedział nawet, że jeżeli Rosjanie zgodzą się na zawieszenie broni, to rozpisze wybory prezydenckie i referendum w sprawie porozumień pokojowych. Mimo wojny na Bliskim Wschodzie, która wstrzymała ukraińsko-amerykańsko-rosyjskie rozmowy pokojowe, politycy w Kijowie przygotowują się do różnych scenariuszy. Również do kończącego wojnę referendum.
Rosyjskie zdobycze na Ukrainie od grudnia 2024 roku (MAPA, stan na 11 lutego 2026 roku)
Nie ustają prace w tej sprawie grupy parlamentarzystów i ekspertów (w tym z rządu i CKW), którzy przygotowują kraj do wyborów prezydenta i plebiscytu, uwzględniając trwającą od czterech lat wojnę na dużą skalę i jej skutki: miliony obywateli uciekły za granicę lub zmieniły miejsce zamieszkania.
Wojna Rosji z Ukrainą. Rozmowy pokojowe i warunki zawieszenia broni. Co jest przyczyną impasu?
Prezydencka partia Sługa Narodu nie ma już dzisiaj większości w Radzie Najwyższej i jest uzależniona od poparcia innych frakcji. Ale jeszcze rok przed wielką wojną (w styczniu 2021 r.) zdążyła przegłosować ustawę „o ogólnoukraińskim referendum”, umożliwiając w ten sposób korektę konstytucji czy zmianę granic państwa. Co więcej, ustawa ta umożliwia elektroniczne głosowanie (co mogłoby pomóc głosującym zza granicy) i mówi o tym, że podczas takiego plebiscytu Ukraińcom można zadać tylko jedno pytanie. I z tym będzie największy kłopot.
Czytaj więcej
W piątym roku wojny z Rosją doszło do paraliżu ukraińskiej Rady Najwyższej. By zrestartować parlament, Wołodymyr Zełenski będzie musiał porozumieć...
Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) przeprowadził rodzaj symulacji takiego plebiscytu i ostatnio zadał Ukraińcom pytania na jeden temat, ale w różny sposób. Po pierwsze, w styczniu zapytał rodaków, czy popierają wycofanie ukraińskich wojsk z Donbasu w zamian za gwarancje bezpieczeństwa USA i Europy. Wówczas „za” opowiedziało się 36 proc. Ukraińców, a 57 proc. było przeciwnych. Na początku marca KMIS zadał pytanie nieco inaczej: „Czy popierają Państwo zawarcie pokoju poprzez przyjęcie porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Europą, które przewiduje: członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej w 2027 roku, kompromisy terytorialne, solidne gwarancje bezpieczeństwa oraz plan odbudowy gospodarczej?”. W tym przypadku aż 61 proc. odpowiedziało „tak”, a jedynie 10 proc. było przeciwnych. Reszta nie głosowałaby w ogóle albo nie ma zdania.
O jakie dokładnie „kompromisy terytorialne” chodzi? Tego pytanie nie tłumaczy. To pokazuje jednak, że wynik ewentualnego plebiscytu nad Dnieprem będzie zależał od woli politycznej i zadanego w odpowiedni sposób pytania. Autorzy sondażu przypominają o referendum, które miało miejsce w Macedonii Północnej w 2018 roku, gdy nie pytano wprost o zmianę nazwy kraju (której domagała się Grecja), lecz o to: „czy jesteś za członkostwem w Unii Europejskiej i NATO, akceptując umowę między Republiką Macedonii oraz Republiką Grecką?”.
Władze w Ukrainie też więc będą musiały „schować” ewentualne niepopularne kompromisy z Rosją w kwestiach terytorialnych (np. wycofanie Rosjan z obwodów charkowskiego i sumskiego w zamian za opuszczenie przez Ukraińców pozycji na innych odcinkach frontu), wysuwając na pierwszy plan takie „plusy” jak gwarancje bezpieczeństwa, przystąpienie do UE czy wsparcie finansowe w odbudowie kraju.
Jedno pytanie, różne odpowiedzi. Co Ukraińcy myślą o ustępstwach terytorialnych wobec Rosji?
– Pokazaliśmy, że wynikiem referendum można w łatwy sposób sterować i wszystko zależy od tego, jak zadamy pytanie – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Paniotto, znany ukraiński socjolog i dyrektor KMIS. Przyznaje, że jeżeli w Kijowie na najwyższym szczeblu zapadnie decyzja polityczna co do ewentualnej umowy pokojowej z Rosją, to władze „będą wiedziały”, w jaki sposób przeprowadzić referendum, by „otrzymać niezbędny rezultat”.
Mało prawdopodobne jednak, by w warunkach trwającej wojny USA i Izraela z Iranem ziściły się wcześniejsze doniesienia zachodnich mediów, które wróżyły, że Zełenski już wiosną rozpisze referendum i wybory prezydenckie. W ukraińskim MSZ przekonują, że rozmowy nie zostały zerwane, lecz jedynie przełożone z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Wiele będzie zależało od tego, czy po zwycięskim zakończeniu wojny z Iranem (na które pewnie będziemy musieli poczekać), uwięzieniu Nicolása Maduro i ewentualnym podbiciu Kuby Donald Trump znajdzie odpowiednie argumenty, by przekonać Putina do zakończenia wojny w Ukrainie.
Czytaj więcej
Miliony ludzi w największych rosyjskich aglomeracjach zostały ostatnio odcięte od globalnej sieci. Kreml i Władimir Putin finalizują budowę „wielki...
Nie da się jednak nie zauważyć, że zarówno Rosja, jak i Ukraina w ciągu czterech lat wojny złagodziły swoje stanowiska. Putin, który na początku żądał wycofania ukraińskich sił z czterech ukraińskich obwodów (łącznie z zaporoskim i chersońskim), dzisiaj mówi już tylko o Donbasie. Władze Ukrainy zaś, które w pierwszym roku wielkiej wojny domagały się odzyskania całego terytorium kraju w granicach z 1991 roku, dzisiaj są już gotowe do zakończenia konfliktu na obecnej linii frontu.
– Zmęczenie wojną rośnie i liczba osób, które dopuszczają ustępstwa terytorialne, wzrosła z 10 do niemal 40 proc. Ludzie zaczęli znacznie bardziej realistycznie oceniać sytuację. To jednak nie oznacza, że godzą się na kapitulację. Każdy w Ukrainie rozumie, że dla nas to wojna egzystencjalna. Nikt nie chce żyć w Rosji – mówi Paniotto.