Obecna fala protestów w Iranie rozpoczęła się od protestów sklepikarzy w Teheranie, krytykujących rząd za to, jak radzi sobie z utratą wartości przez irańską walutę (w ciągu roku irański rial stracił na wartości ponad 70 proc.) oraz z gwałtownie rosnącymi cenami. We wtorek do protestów przyłączyli się studenci.
Są ofiary śmiertelne protestów. Niektórzy uczestnicy demonstracji domagają się powrotu monarchii
Najnowsze doniesienia o protestach w Iranie mówią o sześciu kolejnych ofiarach śmiertelnych – półoficjalna agencja Fars i organizacja broniąca praw człowieka Hengaw podają, że dwie osoby zginęły w starciach między protestującymi a siłami bezpieczeństwa w mieście Lordegan w południowo-zachodnim Iranie. Z kolei trzy osoby zginęły w mieście Azna, a jedna w mieście Kuhdaszt. Oba miasta znajdują się w zachodniej części kraju. Nie wiadomo, czy wszystkie ofiary to uczestnicy protestów, czy może są też ofiary śmiertelne po stronie funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Organizacja Hengaw podaje, że dwie ofiary w Lordegan to uczestnicy protestów (podano nawet ich personalia). W środę w starciach protestujących z siłami bezpieczeństwa w Kuhdaszt zginąć miał członek Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Rannych miało zostać 13 policjantów i członków paramilitarnej organizacji Basidż, którzy zostali obrzuceni przez protestujących kamieniami.
Niektórzy protestujący domagają się zmian politycznych w kraju – zakończenia rządów obecnego najwyższego przywódcy duchowego Iranu, Alego Chameneia. Niektórzy uczestnicy protestów wzywają do przywrócenia w kraju monarchii, obalonej w czasie rewolucji islamskiej w 1979 roku.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył, że rząd wysłucha „uprawnionych żądań” protestujących. Jednocześnie prokurator generalny Mohammad Movahedi-Azad ostrzegł, że wszelka próba destabilizacji kraju spotka się ze „zdecydowaną odpowiedzią”.