Reklama

Co się dzieje z Ramanem Pratasiewiczem? Pracuje jako spawacz, wypoczywa w Dubaju i chwali dyktatora

W maju 2021 roku Aleksander Łukaszenko uziemił pasażerski samolot Ryanair, by aresztować opozycjonistę. Od tamtej pory jeden z najbardziej rozpoznawalnych przeciwników reżimu zmienił się nie do poznania.

Publikacja: 16.10.2024 04:59

Raman Pratasewicz

Raman Pratasewicz

Foto: Belta.by

W trakcie największych w historii Białorusi powyborczych protestów w sierpniu 2020 roku Raman Pratasiewicz stał na czele najpopularniejszego wówczas rosyjskojęzycznego kanału w Telegram NEXTA. Wówczas nadająca z Warszawy redakcja była jednym z głównych źródeł informacji dla protestujących na ulicach Mińska i innych białoruskich miast. Stamtąd dowiadywali się o represjach, protestach i działaniach władz. Protesty stłumiono, liderów opozycji wsadzono za kratki albo zmuszono do imigracji. Pratasiewicz pod koniec 2020 roku przeprowadził się z Warszawy do Wilna gdzie współpracował z biurem liderki opozycji demokratycznej Swiatłany Cichanouskiej. W ręce białoruskiego KGB wpadł w maju 2021 roku gdy wracał samolotem wraz ze swoją partnerką Sofią Sapiegą z Aten do Wilna. Samolot został przymusowo uziemiony przez służby białoruskie (twierdziły, że na pokładzie była bomba). Z powodu wprowadzonych wtedy sankcji od tamtej pory na Białoruś (i nad Białorusią) nie latają zachodnie linie lotnicze, samoloty białoruskiej linii lotniczej Belavia również nie lądują w portach zachodnich państw.

Pratasiewicz udzielił wywiadu rosyjskiej celebrytce

 – Dostałbym pewnie 25 lat więzienia i swoją minutę sławy. Opozycja i opozycyjne media uznałyby mnie za bohatera i nadano by mi status więźnia politycznego. Nazwano by moim imieniem zaułek w jakimś niewielkim europejskim miasteczku. Ale co dalej?  – opowiedział po ponad trzech latach pobytu na Białorusi Raman Pratasiewicz w opublikowanej w poniedziałek rozmowie ze znaną rosyjską dziennikarką i celebrytką Ksenią Sobczak.

Czytaj więcej

Sprawa Pratasiewicza. Sprawcy awaryjnego lądowania w Mińsku z zarzutami i listem gończym

– Owszem, mieliśmy pewne polityczne turbulencje, były problemy. Co do reszty – normalnie żyjemy. Ci, którzy mówią, że jest tu źle, nie mieszkają tu […] Ale 99 proc. mieszkańców prowadzi normalne i spokojne życie. I co raz bardziej tę tezę rozumiem – wtórował białoruskiej propagandzie. 

Raman Pratasiewicz na wakacjach w Dubaju. Pracuje jako spawacz

Został skazany na Białorusi na osiem lat łagrów, ale do więzienia nie trafił. Przez cały czas przebywał na wolności, udzielał licznych wywiadów, w których krytykował byłych kolegów z opozycji demokratycznej i stał się gwiazdą reżimowych stacji telewizyjnych. Jego partnerka, aresztowana po uziemieniu samolotu, po ponad dwóch latach spędzonych w łagrze została uwolniona i wyjechała do Rosji (ma rosyjskie obywatelstwo).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: 4. rocznica wielkich protestów. Przegrana wolnej Białorusi

Pratasiewicza Łukaszenko ostatecznie ułaskawił, a jego mama latem ubiegłego roku powróciła z Polski na Białoruś. W międzyczasie zdążył się ożenić, a niedawno na swoich profilach w sieciach społecznościowych pochwalił się zdjęciami z wakacji w Dubaju. Na Białorusi Pratasiewicz pracuje jako spawacz w mińskiej fabryce narzędzi elektronicznych. Oprowadzając Sobczak po swoim miejscu pracy zdradził, że zarabia około 2,2–2,5 tys. rubli (równowartość 3 tys. złotych). I przekonywał, że za te pieniądze w Mińsku można „normalnie żyć”.

Propagandysta dyktatora czy zakładnik reżimu? 

W niezależnych białoruskich mediach wcześniej pojawiały się informacje, że na podstawie złożonych przez Pratasiewicza zeznań na Białorusi za kraty w ostatnich latach trafił niejeden opozycjonista. M.in. dlatego postać Ramana Pratasiewicza w środowisku opozycji demokratycznej wzbudza duże emocje. Jedni uważają, że do aktywności w propagandowych mediach jest zmuszany przez służby Łukaszenki, a inni twierdzą, że przeszedł sporą metamorfozę.

Czytaj więcej

Pamiętacie Ramana Pratasiewicza? Został białoruskim Winstonem Smithem

– Nie sądzę, że ktoś zmusza go do tego. Takim jest po prostu człowiekiem. Nie zachowuje się tak żaden z pozostałych więźniów reżimu (chodzi o ponad 1400 więźniów politycznych osób – red.). Władze wykorzystują jego działalność, by pokazać swoim przeciwnikom, że warto współpracować z reżimem i że na Białorusi zwyczajny spawacz może sobie pozwolić wakacje w ZEA – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Usow, przebywający w Polsce niezależny białoruski politolog. Uważa, że reżim będzie chciał wykorzystać Pratasiewicza w celach propagandowych podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich, by „pokazać, jaka jest opozycja”.

Czytaj więcej

Opozycjonistkę torturują w łagrach Łukaszenki. Mąż prosi Polskę o pomoc
Reklama
Reklama

– Pratasiewicz udaje, że jest samodzielny, ale tak nie jest. Czy mógł uciec z Dubaju? Nie wiemy, czy nie odebrano mu tam paszportu, poza tym na Białorusi pozostałaby jego mama. Myślę, że nadal znajduje się pod presją służb Łukaszenki – mówi „Rzeczpospolitej” Sciapan Puciła, przebywający w Warszawie redaktor NEXTA, który na Białorusi zaocznie został skazany na 20 lat więzienia. – Wypowiedzi Pratasiewicza nie traktuję poważnie, bo stoją za nim osoby, które pociągają za sznurki – dodaje.

Konflikty zbrojne
Rosja zaatakowała obwód lwowski pociskiem Oresznik
Konflikty zbrojne
Sondaż: Ukraińcy ufają Europie, coraz mniej Stanom Zjednoczonym
Konflikty zbrojne
Chińskie wojsko ćwiczyło wokół Tajwanu. Władze wyspy wskazały, jaki był cel
Konflikty zbrojne
Wasyl Maluk, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosił rezygnację
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1411
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama