Pentagon poinformował, że skład amunicji był wykorzystywany przez Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i przez związane z nim zbrojne grupy.
Amerykańscy żołnierze na Bliskim Wschodzie celami ataków
Do ataku doszło w czasie, gdy na Bliskim Wschodzie narasta napięcie, w związku z wojną jaką Izrael prowadzi z wspieranym przez Iran Hamasem. W ostatnich tygodniach siły USA i ich koalicjantów na Bliskim Wschodzie były atakowane w Iraku i Syrii co najmniej 40 razy przez wspierane przez Iran milicje. W wyniku tych ataków 45 amerykańskich żołnierzy doznało obrażeń.
W środę w pobliżu Jemenu rebelianci Huti, wspierani przez Iran, zestrzelili amerykański dron MQ-9 nad Morzem Czarnym. Dron został zestrzelony prawdopodobnie w czasie, gdy znajdował się nad wodami międzynarodowymi.
Czytaj więcej
Hamas nie ujawnia swoich planów Irańczykom, to oczywiste - mówi „Rzeczpospolitej” Efraim Halevy, były szef Mossadu, izraelskiej agencji wywiadowcze...
W wydanym oświadczeniu sekretarz obrony USA, Lloyd Austin poinformował, że atak na cel w Syrii przeprowadziły dwa myśliwce F-15.
Austin dodał, że była to reakcja na ostatnie ataki na wojska USA w regionie.
Tylu żołnierzy USA stacjonuje w Syrii
Sekretarz obrony USA oświadczył też, że ataki na amerykańskie wojska na Bliskim Wschodzie muszą ustać.
- Jeśli ataki popleczników Iranu na siły USA będą trwać, nie zawahamy się sięgnąć po dalsze konieczne środki, aby chronić naszych ludzi - ostrzegł Austin.
Przedstawiciel Pentagonu, który pragnął zachować anonimowość, poinformował, że amerykańska armia obserwowała cel znajdujący się w muhafazie Dajr az-Zaur od pewnego czasu. Amerykanie byli pewni, że atak na ten cel nie pociągnie za sobą cywilnych ofiar.
W momencie ataku w rejonie celu miało znajdować się "kilka osób", ale USA są przekonane, że nie byli to cywile. Trwa analiza, która ma wyjaśnić, czy w ataku ktoś zginął.
Czytaj więcej
Udało nam się ponownie położyć kwestię palestyńską na stole i teraz nikt w regionie nie zazna spokoju - powiedział w wywiadzie dla "New York Timesa...
USA chcą odstraszyć Iran, by ten nie wsparł Hamasu w jego wojnie z Izraelem
Poprzedni atak lotnictwa USA na cele w Syrii miał miejsce 26 października. Wówczas zaatakowane zostały dwa obiekty wykorzystywane przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i związane z nim grupy zbrojne.
W Syrii nadal stacjonuje ok. 900 żołnierzy USA. Kolejnych 2,5 tys. stacjonuje w Iraku. Obecność amerykańskich żołnierzy w tych krajach ma na celu przeciwdziałanie odrodzeniu się tzw. Państwa Islamskiego, które w 2014 roku utworzyło samozwańczy kalifat na części terytorium Iraku i Syrii.
W związku z wojną w Izraelu USA wysłały we wschodnią część Morza Śródziemnego dwie grupy bojowe lotniskowców, a ostatnio w rejon ten dotarł też amerykański okręt podwodny o napędzie atomowym. USA zwiększyły też liczebność swoich samolotów bojowych w regionie. Wszystko to ma na celu odstraszyć Iran i nie dopuścić do tego, by wojna Izraela z Hamasem rozszerzyła się na cały Bliski Wschód.