Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 214

Cztery z pięciu państw Unii Europejskiej graniczących z Rosją wstrzymało wydawania wiz turystycznych obywatelom Federacji Rosyjskiej. Po ogłoszeniu przez prezydenta Rosji Władimira Putina częściowej mobilizacji znacznie wydłużyły się kolejki na rosyjskich przejściach granicznych. Na przekroczenie granic Rosji z Kazachstanem, Gruzją i Armenią trzeba czekać ponad 24 godziny.

Jak relacjonuje CNN, wśród mężczyzn próbujących opuścić kraj po wejściu w życie dekretu Putina był inżynier z Jekaterynburga, Andriej Aleksjew. 27-latek zdecydował się na podróż do Kazachstanu i znalazł się w kolejce czekających. Kontrole samochodów po obu stronach granicy trwały ok. dwóch godzin.

Czytaj więcej

Premier Wielkiej Brytanii: Ukraińcy przechytrzyli Putina

Aleksjew dowiedział się o dekrecie o mobilizacji w środę i zrozumiał, że musi uciekać z Rosji. Wieczorem wraz z grupą przyjaciół omówił sytuację. - Na granicy wszyscy mężczyźni byli pytani, czy służyli w wojsku i jaką mają kategorię wojskową - powiedział CNN Aleksjew.

- Strażnicy byli bardzo wyrozumiali. Moi znajomi przekraczali granicę z Kazachstanem w innym miejscu i tam gruntownie ich przepytywano, pokonanie granicy zajęło im siedem godzin - dodał.

23-letni Kiriłł Ponomariew, który uciekł z Rosji do Kazachstanu powiedział, że miał problemy z kupieniem biletu. W nocy poprzedzającej emisję wystąpienia Putina mężczyzna szukał biletów z Rosji. - Z jakiegoś powodu nie mogłem kupić biletu, gdy czekałem na orędzie Putina. Potem zasnąłem, zanim kupiłem bilet, a gdy się obudziłem, ceny biletów podskoczyły - relacjonował.

Jak pisze CNN, mężczyźni, którzy chcą uniknąć mobilizacji, ruszyli w kierunku granic Rosji, wymieniając się poradami w serwisie społecznościowym Telegram. W ciągu kilku godzin od ogłoszenia dekretu Putina o mobilizacji loty w jedną stronę z Rosji na najbliższe dni zostały wyprzedane.

Czytaj więcej

Mobilizacja w Rosji, ale nie w Czeczenii? Kadyrow: Już przekroczyliśmy plan

W sobotę prezydent Rosji podpisał ustawę o służbie wojskowej, wyznaczającą karę do 10 lat więzienia za uchylanie się od służby wojskowej z powodu mobilizacji i do 15 lat więzienia za dezercję w czasie wojny. Zmiany prawne wprowadzają także do rosyjskiego kodeksu karnego pojęcia "mobilizacji, stanu wojennego i wojny". Putin podpisał też dekret o odroczeniu mobilizacji studentów.

Przedstawiciele władz Rosji mówili, że częściowa mobilizacja obejmie do 300 tys. osób. Niezależne rosyjskie media podały, że liczba ta może wynieść 1-1,2 mln.

Byli tacy, którzy o dekrecie dowiedzieli się, gdy byli za granicą. Do takich osób należy 35-letni Ilja, który był z rodziną na wakacjach w Turcji, gdy dowiedział się od znajomych z pracy, że do biura w Kurganie, w którym pracuje, przyszło wezwanie do wojska z jego nazwiskiem.

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: Mobilizacja w Rosji ma objąć milion osób. Kreml zaprzecza

Jego żona i dzieci wróciły do Rosji, on został w Turcji. - Nie chcę wojny, nie chcę umierać za cudze ambicje, nie chcę nikomu niczego udowadniać. To była trudna decyzja, żeby nie wracać do Rosji, bardzo trudna - nie wiem, kiedy zobaczę moich bliskich - powiedział CNN Rosjanin.

Mężczyzna służył już w rosyjskim wojsku, dlatego jest w rezerwie. - Nie wiem, co robić, jak utrzymać rodzinę, gdy jestem od niej tak daleko. Z powodu takich nagłych, wymuszonych decyzji głęboko się zadłużyłem i jestem moralnie wyczerpany - mówił 35-latek.