Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 211

W środę prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację i podpisał dekret, na mocy którego rozpoczęła się ona 21 września. Do wojska mają być powoływani rezerwiści i osoby mające doświadczenie bojowe lub specjaliści potrzebni rosyjskiej armii. Według słów ministra obrony Siergieja Szojgu, mobilizacja ma objąć ok. 300 tysięcy osób. Szojgu zapewnił przy tym, że na front nie trafią studenci, którzy kontynuują naukę ani żołnierze poborowi.

Po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji wykupione zostały wszystkie bilety na loty na najbliższe dni z Rosji do Armenii, Turcji, Azerbejdżanu czy Serbii, a na granicach z Gruzją, Finlandią, Kazachstanem i Mongolią powstały kolejki.

Czytaj więcej

Mobilizacja w Rosji oznacza wojnę? Kreml: Nie, to wciąż specjalna operacja wojskowa

Treść jednego z punktów dekretu Putina o mobilizacji została utajniona. W opublikowanej na oficjalnych stronach państwa wersji punkt siódmy dekretu ukryto za formułką "do użytku służbowego". Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił, że punkt odnosi się do liczby osób, które mają być zmobilizowane. Rzecznik rosyjskiego prezydenta nie ujawnił przy tym tej liczby, przywołał jedynie słowa Siergieja Szojgu o 300 tys. osób. - Mówimy o liczbie do 300 tys. osób - podkreślił.

Niezależna rosyjska "Nowaja Gazieta" podała, powołując się na źródło w administracji prezydenckiej, że liczba, której dotyczy punkt 7, była kilkakrotnie zmieniana i że ostatecznie ustalono, że mobilizacja może dotyczyć miliona osób.

Czytaj więcej

Mobilizacja w Rosji. Szef KPRM mówi o "dużym zagrożeniu" dla Putina

Rzecznik Kremla zaprzeczył, jakoby dekret Putina o częściowej mobilizacji przewidywał możliwość powołania do miliona osób. - To kłamstwo - powiedział Pieskow, proszony przez Interfax o potwierdzenie doniesień mediów na temat punktu nr 7 dekretu.