Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 195

Zdaniem Zacharowej USA skłoniły państwa Europy do "samobójczego kroku", jakim jest zrywanie więzi z Moskwą.

W odpowiedzi na sankcje nałożone na Rosję przez Zachód po inwazji na Ukrainę, Rosja zaczęła zmniejszać ilość gazu przesyłanego do państw Europy, a w przypadku niektórych państw (np. Polski czy Bułgarii) w ogóle wstrzymała dostawy gazu.

W efekcie na europejskim rynku zaczęło brakować gazu, cena surowca znacznie wzrosła, a w Niemczech zaczęto rozważać nawet racjonowanie gazu.

Czytaj więcej

Erdogan: Europa będzie mieć zimą problem z gazem. Turcja nie

Zacharowa była pytana przez agencję Reutera co musi się stać, aby gazociągiem Nord Stream 1 gaz zaczął znów płynąć na zachód Europy. W odpowiedzi stwierdziła, że "nawet dziecko zna odpowiedź: ten, kto to zaczął, musi to skończyć".

Według rzeczniczki MSZ Rosji USA od dawna dążyły do zerwania więzi energetycznych pomiędzy Rosją a najważniejszymi państwami Europy, takimi jak Niemcy, mimo tego, że Moskwa była "wiarygodnym dostawcą surowców energetycznych jeszcze od czasów radzieckich".

Ten, kto to zaczął, musi to skończyć

Maria Zacharowa, rzeczniczka MSZ Rosji

- Dominacja Waszyngtonu przeważyła - oceniła Zacharowa.

- To absolutnie samobójcze, ale wygląda na to, że zdecydowali się na to pójść - dodała.

USA i UE oskarżają Rosję o używanie gazu w charakterze broni. Rosja twierdzi, że przepływ gazu do Europy zmniejszył się ze względu na problemy techniczne, z którymi nie sposób się uporać z powodu sankcji.

Kreml twierdzi z kolei, że to Zachód wywołał kryzys gazowy wprowadzając daleko idące sankcje wobec Rosji, które - zdaniem Władimira Putina - są równoznaczne z wypowiedzeniem wojny gospodarczej.