Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 174

Wtorkowe eksplozje na Krymie były kolejnym ciosem kompromitującym rosyjskie siły zbrojne. W ubiegłym tygodniu na Krymie zaatakowano bazę rosyjskiego lotnictwa. Zniszczono co najmniej kilka maszyn.

Wysoki rangą ukraiński urzędnik, zastrzegający sobie anonimowość, powiedział "New York Times", że za eksplozję odpowiedzialna była elitarna ukraińska jednostka wojskowa działająca za liniami wroga.

Ministerstwo Obrony Rosji przekazało, że eksplozja była "aktem sabotażu". 

Czytaj więcej

Atak na Krym. Rosja mówi o sabotażu. Ukraińcy o demilitaryzacji

Przeprowadzone w tym miesiącu ataki, w których wykorzystano tajne siły za liniami wroga, pokazują pomysłowość sił Ukrainy. Od początku wojny obrońcy kraju przyjęli niekonwencjonalną taktykę w nadziei na wyrównanie szans podczas próby odparcia ataków znacznie większej i lepiej wyposażonej armii rosyjskiej.

Chociaż ukraińskie władze oficjalnie nie przyznały się do przeprowadzenia ataku, szef gabinetu prezydenta Zełenskiego Andrij Jermak pochwalił ukraińskich żołnierzy. W podobnym tonie wypowiedział się Mychajło Podolak. 

"Przypomnienie: Krym należący do normalnego kraju to Morze Czarne, góry, rekreacja i turystyka, ale Krym zajęty przez Rosjan to wybuchy magazynów i wysokie ryzyko śmierci dla najeźdźców i złodziei. Demilitaryzacja w akcji" - napisał na Twitterze.

W wybuchu na północy półwyspu rannych zostało co najmniej dwóch cywilów, a z okolic składu broni ewakuowano aż 2 tys. osób - poinformował na Telegramie mianowany przez Kreml gubernator Krymu Siergiej Aksjonow. Wybuch nastąpił w tymczasowym magazynie amunicji w pobliżu bazy wojskowej - powiedział.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało, że nie było poważnych ofiar i że eksplozja uszkodziła linie energetyczne, tory kolejowe i domy.

Czytaj więcej

Atak na rosyjskie lotnisko wojskowe na Krymie? "Kłęby czarnego dymu"

Lokalni mieszkańcy Krymu powiedzieli, że władze wprowadziły tam alarm "żółtego poziomu zagrożenia terrorystycznego" i że mieszkańcy byli zatrzymywani i przeszukiwani, gdy wchodzili do parków i budynków publicznych.

Po nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku, Kreml przekształcił półwysep w silnie ufortyfikowaną strefę wojskową, którą prezydent Rosji, Władimir W. Putin, często opisuje jako uświęconą ziemię.

Od lutego Krym służył jako kluczowa baza operacyjna. Samoloty w krymskich bazach latały nad Ukrainą, a okręty Floty Czarnomorskiej, które tam stacjonują, przeprowadzały ataki rakietowe na ukraińskie pozycje wojskowe i cywilne dzielnice.

Do tej pory półwysep wydawał się dobrze chroniony przed ukraińskimi atakami. Nawet najbardziej zaawansowane systemy broni Ukrainy nie mają zasięgu pozwalającego na trafienie rosyjskich celów wojskowych, a jej samoloty nie są w stanie przebić się przez rosyjską obronę powietrzną na półwyspie.

Czytaj więcej

Ukraiński Sztab Generalny: Po eksplozjach na Krymie rosyjskie lotnictwo działa mniej intensywnie

W ostatni wtorek seria potężnych eksplozji wstrząsnęła bazą lotniczą Saki w zachodniej części Krymu, niszcząc sporą część 43. pułku lotnictwa morskiego Floty Czarnomorskiej. Ten atak, według ukraińskiego urzędnika, został przeprowadzony częściowo przez oficerów sił specjalnych współpracujących z lokalnymi bojownikami partyzanckimi.