Rosyjska armia, która w poniedziałek według słów prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, miała rozpocząć ofensywę na wschodzie Ukrainy, intensyfikuje ataki w obwodach ługańskim i donieckim, a także w rejonie Zaporoża - mówi Daniłow.

- Okupanci starają się przełamać naszą obronę - oświadczył sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

- Na szczęście nasza armia utrzymuje pozycje. Przełamali je tylko w dwóch miastach - Kreminnej i innym mały miasteczku - dodał Daniłow.

Czytaj więcej

ONZ: Zawieszenia broni na Ukrainie? Może za kilka tygodni, może później

O utracie kontroli nad Kreminną informował w poniedziałek gubernator obwodu ługańskiego, Serhij Haidai.

Tymczasem w Mariupolu, jak informuje dowódca broniącego miasta Pułku Azow, Denys Prokopenko, Rosjanie zaczęli zrzucać bomby penetrujące na zakłady Azovstal, gdzie bronią się jeszcze ukraińscy żołnierze. Bomby takie mają spadać m.in. na miejsca, w których chronią się cywile. - Wiedzą o cywilach i dalej ostrzeliwują fabrykę - oświadczył Prokopenko.

W Mariupolu Rosjanie zaczęli zrzucać bomby penetrujące na zakłady Azovstal

W Mariupolu ma bronić się ok. 2,5 tys. ukraińskich żołnierzy i 400 zagranicznych ochotników. Powstrzymują oni ataki blisko dwunastu rosyjskich batalionowych grup taktycznych (jedna taka grupa liczy ok. tysiąca żołnierzy).