Delikatny uśmiech na twarzy musi się pojawić, gdy z ust rzecznika KEP słyszymy, że najważniejszym wydarzeniem dla Kościoła w Polsce w mijającym roku była 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. Niektórzy zastanawiali się pewnie nad tym, czy się śmiać, czy płakać. Ja wybieram pierwsze – zwłaszcza że śmiech daje jakąś nadzieję i nie pozwala na to, by pogrążyć się w rozpaczy. A łez wydarzenia, jakie miały miejsce w Kościele w kończącym się roku, przysporzyły wielu.

Rok 2021 nie ma w swoim kalendarzu szczególnych rocznic związanych z polskim papieżem, ale będą w nim inne doniosłe wydarzenia. Jak choćby wspólna beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego (przesunięta z tego roku) i matki Elżbiety Czackiej, założycielki Lasek. Na marginesie, rok 2021 przynosi okrągłe rocznice związane właśnie z tymi postaciami: będą to 120. rocznica urodzin kard. Wyszyńskiego, 40. rocznica jego śmierci, a w maju minie 60. lat od śmierci matki Czackiej. Czeka nas także – również przeniesiona – beatyfikacja ks. Jana Machy, męczennika II wojny światowej.

Gdyby patrzeć na to, co czeka polski Kościół przez pryzmat wydarzeń i rocznic, to już dziś wyżej wymienione można uznać za najważniejsze w roku 2021...

Nie zamierzam negować doniosłości tych wydarzeń, ale żadna rocznica nie przyniesie oczekiwanego przełomu i wyjścia z kryzysu. Może w tym jedynie delikatnie pomóc.

To, że Kościół w Polsce przechodzi kryzys, widać gołym okiem. Uprawnionym będzie stwierdzenie, że znalazł się na wirażu i musi znaleźć bezpieczną drogę, by nie wpaść w przepaść. Postępująca sekularyzacja, zmniejszająca się z roku na rok liczba osób uczęszczających do kościoła (w tym roku dodatkowo spotęgowana przez pandemię), dramatycznie spadająca liczba powołań, coraz większa liczba młodych ludzi, którzy wypisują się z lekcji religii, rosnąca liczba apostazji – to tylko niektóre z oznak kryzysowej sytuacji. Sęk w tym, że Kościół, jego hierarchia i ogromna rzesza wiernych, nie potrafi się w tym odnaleźć. Nie bardzo widać pomysły na to, jak odmienić oblicze polskiego katolicyzmu, jak przywrócić mu dawną żywotność. Rok 2020 pokazał, że jazda po tych samych drogach już się nie sprawdza. Trzeba szukać nowych – bez kolein.

Na kryzys duszpasterski ogromny wpływ mają skandale związane z molestowaniem seksualnym nieletnich. I choć w sprawach bieżących, nowych Kościół jakoś dziś sobie radzi, to problemem pozostają sprawy zadawnione, do dziś niewyjaśnione. Problemem jest wreszcie kwestia odpowiedzialności biskupów za ukrywanie w przeszłości tych właśnie spraw. I chociaż jest silny nacisk oddolny, by sprawy te pozałatwiać, to nie za bardzo przekłada się on na hierarchię. Niewiele wskazuje na to, że się to zmieni.

Od pewnego czasu w Kościele – tak po stronie świeckich, jak i duchownych – podnoszą się głosy, by zwołać ogólnopolski synod, by po debacie i rozeznaniu znaleźć właściwy kierunek. Rok 2021 przynosi szansę i warto, by głosy wiernych i biskupów wreszcie się spotkały.