Reklama

Reżim boi się mnichów

W Birmie polała się krew. Wojskowy reżim tak przestraszył się protestów mnichów buddyjskich, że sięgnął po ostateczne środki. Strzela i bije po ogolonych głowach kolbami.
Reżim boi się mnichów

Foto: Rzeczpospolita

Mnichom i innym odważnym przeciwnikom bezwzględnej junty może nie starczyć sił, by ją obalić. A na pomoc świata raczej nie mogą liczyć, mimo że do krwawych wydarzeń w Birmie doszło dokładnie w czasie, gdy w Nowym Jorku obradowali przywódcy państw ONZ.

Nikt nie będzie umierał za birmańskich mnichów, choć - cynicznie mówiąc - byłoby za co. Birma ma bowiem wielkie zasoby ropy naftowej. Świat jednak ograniczy się pewnie do politycznych nacisków. Prezydent Bush na forum ONZ zapowiedział, że USA zaostrzą sankcje. Ale junta się tym nie przejmie. Ona "złą Ameryką" straszy dzieci i próbuje jednoczyć naród wizją amerykańskiej inwazji.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama