Na szczycie sojuszu atlantyckiego w Brukseli pomogliśmy przeforsować zaproszenie Gruzji do NATO. Ale czy powinniśmy być w czołówce państw, które – w obliczu inspirowanej przez Kreml secesji terytoriów gruzińskich – wspierają władze w Tbilisi? W jakim stopniu Polska, angażując się po stronie Gruzji, gotowa jest się narazić na dyplomatyczne iskrzenie z Rosją?
Prezydent Lech Kaczyński uważa, że poparcie dla Gruzinów to logiczna kontynuacja naszych działań w Bukareszcie. Wierzy, że pomoc dla Gruzji to wymóg polskiej racji stanu, bo w naszym interesie jest przesuwanie granic NATO na Wschód.