Reklama

Izaelczycy i Arabowie mogą się porozumieć tylko dzięki Ameryce

W przyszłym tygodniu w Waszyngtonie po raz pierwszy od półtora roku bezpośrednie negocjacje w sprawie pokoju będą prowadzić prezydent Izraela Beniamin Netanjahu i prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas.

Publikacja: 27.08.2010 20:10

Szewach Weiss

Szewach Weiss

Foto: Fotorzepa/Rafał Guz

A na szczycie pokojowym pod przewodnictwem prezydenta USA Baracka Obamy mają się też pojawić przywódca Egiptu Hosni Mubarak i król Jordanii Abdullah.

Bliskowschodnich szczytów było wiele. Siedem osób spośród zaangażowanych w proces pokojowy otrzymało nawet Nagrody Nobla. Tym razem jednak negocjacje muszą się udać, choć każdy z liderów na tej ważnej konferencji będzie miał swoje interesy. Obama bardzo potrzebuje sukcesu w polityce międzynarodowej. Nobla już dostał – jako zaliczkę na konto przyszłych osiągnięć w polityce światowej – ale do tej pory niczego ważnego nie osiągnął.

Tymczasem Stanom Zjednoczonym zależy na stworzeniu na Bliskim Wschodzie koalicji antyirańskiej, w której skład mogłyby wejść oprócz Izraela Egipt, Jordania, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, a może nawet Syria. Jeśli jednak Bliski Wschód nie przestanie być areną licznych konfliktów, trudno będzie o taki sojusz.

Izrael i Palestyna są zmuszone do negocjowania wielu najbardziej podstawowych spraw. Mahmud Abbas nie może jednak pójść na zbyt duże ustępstwa wobec Izraela, bo mogłoby to przynieść wygraną radykalnego Hamasu w wyborach w Autonomii Palestyńskiej. Na zbyt duży kompromis nie może też pójść Netanjahu. Już i tak zgodził się na powstanie obok Izraela samodzielnego państwa palestyńskiego.

Czy Barack Obama w takiej sytuacji ma szansę na zagwarantowanie pokoju? To bardzo trudne, ale obecnie nie ma na świecie innego mocarstwa, które mogłoby doprowadzić do zbliżenia między Izraelem a Palestyńczykami. Dlatego jeśli na Bliskim Wschodzie osiągniemy pokój, będzie to pax Americana.

Reklama
Reklama

Liczę na to, że polityczna i moralna siła Obamy, wspólne interesy Izraela, Jordanii, Egiptu i Palestyńczyków – a jest takich wiele – tym razem doprowadzą do porozumienia. Także dlatego, że Ameryka i cały demokratyczny świat nie mogą sobie pozwolić na zagrożenie bronią jądrową ze strony Iranu.

[i]-not. anie[/i]

Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Komentarze
Bogusław Chrabota: Stygmatyzowanie Włodzimierza Czarzastego jest wbrew prawu?
Komentarze
Hubert Salik: Dwa warianty zmiany rządu. Każdy jest zły
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama