W czwartek górnicy z Wujka i stoczniowcy z Gdyni w piątek w ten sposób protestowali przeciw decyzji prezydenta, by na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zaprosić Wojciecha Jaruzelskiego. Człowieka, który wprowadził stan wojenny, podczas którego od kul ZOMO zginęli górnicy, i który w grudniu 1970 roku, gdy wojsko strzelało do protestujących stoczniowców, był ministrem obrony narodowej.
Można więc zrozumieć powody, dla których stoczniowcy i górnicy byli niezadowoleni z zaproszenia Jaruzelskiego na spotkanie RBN. Decyzja Komorowskiego zraniła bardzo wiele osób. Choć sam prezydent tłumaczy, że chciał zaproszeniem zakończyć wojnę polsko-polską, wykopał jeszcze głębsze podziały.