Reklama

Papież z końca świata

To było krótkie konklawe, ale bardzo długi wieczór. Czekaliśmy wszyscy, we wszystkich redakcjach dzienników świata w wyjątkowym napięciu na to, czy 13 marca dym nad Kaplicą Sykstyńską będzie czarny czy biały. Mało kto wierzył, że biały.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Wydawało się, że tak nagłośnione przez włoską prasę podziały wśród kardynałów spowodują, że konklawe potrwa przynajmniej kilka dni. Biały dym nad Watykanem koło siódmej wieczór rozwiał wątpliwości.

Mamy nowego papieża. Kościół nie jest aż tak podzielony, jak myślano. Co więcej, serce kościoła przenosi się tysiące kilometrów od Rzymu na drugą półkulę, bo papież wywodzi się właśnie stamtąd. Przed stoma tysiącami wiernych na placu św. Piotra i dziesiątkami milionów przed telewizorami protodiakon Jean-Louis Tauran ogłosił: mamy papieża!

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama