Tymczasem w poniedziałek  sąd dał do zrozumienia, że życie publiczne nie toczy się w pustce aksjologicznej. Znacząco zabrzmiały słowa, które padły jako uzasadnienie oddalenia apelacji: „Krzyż jest symbolem religijnym, ale nie można pomijać jego znaczenia jako symbolu kultury i tożsamości narodowej".

Oczywiście ze strony Twojego Ruchu można się spodziewać kolejnej kontry. Politycy tej partii najpewniej zarzucą polskiemu sądownictwu klerykalną stronniczość i będą odwoływać się do kolejnych instancji.

Jeśli jednak komuś można tu zarzucić ideologiczną stronniczość, to właśnie posłom TR, którzy chcą, aby agresywna laickość rugowała z przestrzeni publicznej chrześcijańskie dziedzictwo. Tu jednak dochodzimy do pewnego paradoksu.

Twój Ruch jako formacja lewicowa zwalcza to, co uchodzi w oczach jego polityków za zaściankowość i ksenofobię. Opowiada się więc za tym, żeby Polska była krajem otwartym i światowym, co wyrażałoby się bardziej ścisłymi niż są obecnie jej związkami z Europą, a także liberalizacją ustawodawstwa w zakresie norm moralnych i społecznych. Tyle że kiedy TR chce zaatakować Kościół, wówczas używa argumentów nacjonalistycznych. Nieraz mogliśmy się przekonać o tym, że politycy Twojego Ruchu lub sympatyzujący z nim intelektualiści występowali jako obrońcy Polski przed wrogim obcym mocarstwem – bo tak określali Watykan.

Tymczasem Polska przed wiekami stała się częścią Europy nie za sprawą lewicowych mrzonek, ale dzięki chrześcijańskiemu uniwersalizmowi. Rozmaitej maści lewicowcom powinno się też podobać, że właśnie Kościół naucza o niezbywalnej godności osoby ludzkiej.

Dobrze więc, że sąd, oddalając apelację posłów TR, przypomniał o roli krzyża w kształtowaniu tożsamości Polaków.