Reklama

Czas na siły rozjemcze na Ukrainie

Mam świadomość, że to przede wszystkim ryzykowna gra, że świat nie spieszy się z takimi rozwiązaniami, bo ich implikacje bywają nieusuwalne, ale z drugiej strony – jeśli w globalnej próbie sił może choć trochę liczyć się ludzkie sumienie – to kto, jeśli nie my, dziennikarze, winniśmy z całą mocą domagać się pokojowego rozwiązania dla Ukrainy.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski

Winniśmy grzmieć, inicjować, szukać scenariuszy, które choćby ciężkie do wyobrażenia, jednak przyniosą odrobinę nadziei.

A wyjątkowo o nią trudno. Szczytem marzeń byłby „okrągły stół", przy którym usiedliby przedstawiciele kijowskich władz i separatystów, by rozmawiać o takich zmianach w konstytucji, które uwzględniłyby postulat większej autonomii wschodnich obwodów. Ale po tym, co się wydarzyło w Doniecku, Kramatorsku, Słowiańsku, po niemal 50 ofiarach śmiertelnych starć w Odessie  czy 20 – w ostatni piątek – w Mariupolu, nie widzę szans na pokojowy scenariusz. Napięcie wciąż rośnie, a liczba ofiar pogłębia podziały i wzmacnia wzajemną nienawiść. Na dodatek jest to nienawiść integralna, agresywna, dzieląca na dobre i na pokolenia.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama