Winniśmy grzmieć, inicjować, szukać scenariuszy, które choćby ciężkie do wyobrażenia, jednak przyniosą odrobinę nadziei.
A wyjątkowo o nią trudno. Szczytem marzeń byłby „okrągły stół", przy którym usiedliby przedstawiciele kijowskich władz i separatystów, by rozmawiać o takich zmianach w konstytucji, które uwzględniłyby postulat większej autonomii wschodnich obwodów. Ale po tym, co się wydarzyło w Doniecku, Kramatorsku, Słowiańsku, po niemal 50 ofiarach śmiertelnych starć w Odessie czy 20 – w ostatni piątek – w Mariupolu, nie widzę szans na pokojowy scenariusz. Napięcie wciąż rośnie, a liczba ofiar pogłębia podziały i wzmacnia wzajemną nienawiść. Na dodatek jest to nienawiść integralna, agresywna, dzieląca na dobre i na pokolenia.