Reklama

Donald Tusk się wścieknie? Polsce 2050 może grozić rozłam

Po poniedziałkowej II turze wyborów w Polsce 2050 premier Donald Tusk może stanąć wobec potężnego problemu: ryzyka rozłamu w klubie partii, który dziś gwarantuje sejmową większość. To byłby największy cios dla koalicji od wyborów.

Publikacja: 12.01.2026 12:20

Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Już tylko kilka godzin pozostało do rozpoczęcia głosowania w II turze wyborów na szefa Polski 2050. Atmosfera w partii gęstnieje. Możliwe, że to najtrudniejszy moment od jej powstania po wyborach prezydenckich w 2020 r.. – Niezależnie od strony sporu, każdy w zasadzie zastanawia się, czy Polska 2050 przetrwa w obecnym kształcie – mówi nam jeden z posłów klubu Polski 2050. To właśnie ten klub gwarantuje obecnie sejmową większość. Liczy 31 posłów.  W II turze wyborów na szefa Polski 2050 mierzą się minister Paulina Hennig-Kloska oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Spór między polityczkami zaostrzył się w ostatnich godzinach. To wszystko sprawia, że pojawiły się – przewidywane zresztą przez "Rzeczpospolitą" pytania o stabilność sejmowej większości. To z kolei może być potężnym zmartwieniem dla premiera Donalda Tuska.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Polska 2050 wybiera swój koniec. Ma rozwiązanie złe i złe

Starcie „na żyletki” między Pełczyńską-Nałęcz a Hennig-Kloską

Po I turze wyborów żadna z dwóch kandydatek nie może być pewna swego. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uchodziła za faworytkę i rzeczywiście wygrała I turę wyborów z 277 głosami. Ale jednocześnie liczba głosów oddanych na jej konkurentów – Ryszarda Petru, Joannę Muchę, Paulinę Hennig-Kloskę i Rafała Kasprzyka – sprawia, że jeśli w II turze wszystkie przeniosą się na Hennig-Kloskę, to minister klimatu i środowiska zostanie nową przewodniczącą Polski 2050.

W I turze głosowało tylko 700 osób, co sprawia, że o zwycięstwie lub porażce mogą zdecydować pojedyncze głosy. Rywalizacja jest niezwykle zacięta. Nasi rozmówcy z jednego i drugiego obozu zaznaczają mniej więcej to samo – że trwa starcie o każdy głos.

Przejście do II tury Pauliny Hennig-Kloski jest pewnego rodzaju zaskoczeniem w partii i wydaje się, że zdecydowała m.in. siła poparcia jej lokalnych struktur w Wielkopolsce (wywodzi się z Gniezna). Jeszcze przed wyborami pojawiały się informacje, że dojdzie do „zblokowania” przeciwników Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i ten scenariusz  się realizuje. Przed II turą Hennig-Kloskę poparli Joanna Mucha, Ryszard Petru i Michał Kobosko, którzy przekonują, że to kandydatka „zmiany”. I twierdzą, że Pełczyńska-Nałęcz reprezentuje status quo, które doprowadziło partię do obecnej sytuacji. 

Reklama
Reklama

Groźba rozłamu? To może być potężny ból głowy Donalda Tuska 

Do chwili wyborów w Polsce 2050 sytuacja w koalicji mimo napięć  była w miarę stabilna. Rząd wygrywał wszystkie kluczowe głosowania, nie było żadnych problemów np. wokół ustawy budżetowej, która została wysłana w ubiegłym tygodniu do prezydenta. Po wyborach sytuacja jednak może się zrobić skomplikowana. Stabilność klubu i partii jest podnoszona w wewnętrznym starciu jako osobny argument.

I tak zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski przekonują w kuluarowych rozmowach, że jeśli Pełczyńska-Nałęcz przegra poniedziałkowe wybory (głosowanie planowane jest od godz. 16 do 22, 12 stycznia) to klub może się podzielić – i koalicja straci większość, bo zwolennicy minister funduszy nie uznają całej sytuacji. A w ubiegłorocznym głosowaniu na rekomendację Polski 2050 Pełczyńska-Nałęcz dostała 16 głosów w klubie, Hennig-Kloska – 14 głosów.  Koalicja może pozwolić sobie na utratę ok. 13-14 głosów (2 posłów PiS jest trwale nieobecnych). Podobny argument słychać i z „drugiej” strony – że zwolennicy Hennig-Kloski, jeśli ta nie wygra wyborów, również mogą podjąć próbę secesji uznając, że nie chcą być w jednej partii z Pełczyńskiej-Nałęcz. Na razie są to jednak scenariusze kuluarowe, a żaden z naszych rozmówców nie mówi wprost o jakiejkolwiek decyzji. 

Czytaj więcej

Jaka ma być Polska 2050? Walka o przywództwo, kierunek i miejsce w koalicji

Dla Donalda Tuska którykolwiek z tych scenariuszy to potężny problem. Nie dlatego, że jedna czy druga grupa rozłamowców nagle zaczęłaby głosować razem z PiS w kluczowych sprawach zwłaszcza personalnych. Ale dlatego, że Tusk zamiast rozmawiać z jednym liderem Polski 2050 (tak jak było do tej pory) będzie musiał rozmawiać z dwoma osobami reprezentującymi dwa byty w Sejmie – bez których nie będzie stabilnej większości. Teoretycznie może się to wydarzyć jeszcze w tym tygodniu. Na to wszystko nakłada się jeszcze znany już argument, że Pełczyńska-Nałęcz nie ma dobrych relacji z premierem Donaldem Tuskiem. Dlatego w kuluarach Polski 2050 mówi się, że premierowi łatwiej byłoby się porozumieć na poziomie ustaleń koalicyjnych z Pauliną Hennig-Kloską, a nie z Pełczyńską-Nałęcz. I to też jest argument w wewnętrznej walce. To wszystko jednak sprawia, że bardziej zrozumiałe staje się to, o czym mówiło się w Sejmie od dłuższego czasu: że premier Tusk i KPRM bardzo uważnie śledzą to, co dzieje się w Polsce 2050. I od pewnego czasu się tym bardzo martwią. 

Co dalej z Petru? Powstanie Nowoczesna 2.0? 

Osobnym wątkiem jeśli chodzi o przyszłość Polski 2050 jest kwestia Ryszarda Petru. Po intensywnej kampanii wewnętrznej Petru zajął czwarte miejsce. Z niektórych rozmów w Polsce 2050 wynikało, że Petru chciałby przebudować – po hipotetycznym zwycięstwie – partię w dużo większy organizm, który byłby „partią przedsiębiorców”. Petru jednoznacznie opowiada się np. przeciwko reformie PIP. Teraz ta możliwość się zamknęła. Ale to nie znaczy, że przestanie krążyć idea o potrzebie stworzenia partii przedsiębiorców, coś w rodzaju Nowoczesnej 2.0 lub Konfederacji „light”, która pomogłaby też przełamać sondażowy pat widoczny np. w niedawnym badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. 

Reklama
Reklama

To wszystko sprawia, że koniec wyborów w Polsce 2050 to dopiero początek przegrupowania w Sejmie. Nie chodzi więc tylko o stabilność większości, ale też o potencjalne nowe rozdanie w rządzie do wyborów. Bo Paulina Hennig-Kloska w Radiu ZET już w poniedziałek rano zapowiedziała, że liderka partii powinna „z automatu” być wicepremierem. Ta historia nie skończy się więc z końcem głosowania – być może dopiero po nim się zacznie. 

Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Azyl dla Zbigniewa Ziobry i jego żony potwierdza, że PiS może się bać rozliczeń
Komentarze
Bogusław Chrabota: Podzwonne dla Szymona Hołowni, Polska 2050 zniknie. Co było jej grzechem nr 1?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Polska 2050 wybiera swój koniec. Ma rozwiązanie złe i złe
Komentarze
Estera Flieger: W sprawie bezpieczeństwa Polski nie ma miejsca na teatr
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim oznacza odwilż w polskiej polityce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama