Sébastien Lecornu przetrwał na stanowisku premiera niespełna miesiąc, a jego rząd kilkanaście godzin. To precedens w historii V Republiki. Bezpośrednim powodem jego upadku była zapowiedź wycofania się z gabinetu gaullistowskiego ugrupowania Republikanie. Ale także Partia Socjalistyczna stawiała zaporowe warunki poparcia dla budżetu państwa, w tym cofnięcie reformy emerytalnej, zapewne najważniejszej z przeprowadzonych przez prezydenta. Zastrzeżenia zgłaszał też liberał Edouard Philippe, były premier u Macrona.