Można powiedzieć, że obie panie są za silną Polską, z tym że obecna premier uważa, że już tak jest, a rywalka, że tak dopiero będzie, jak prezydent i rząd będą ściśle współpracowali.
Ewa Kopacz była w gorszej sytuacji, bo jej rząd i ona sama nie wykazali się w najtrudniejszych momentach, w sprawie uchodźców kluczyli i mącili, a Ukrainę w najtrudniejszym momencie zostawili samą sobie. Jako wielki sukces przedstawiła sprowadzenie 200 Polaków z Donbasu, co nie brzmi dobrze. Zbyt wiele też w sprawach zagranicznych kojarzy jej się z Jarosławem Kaczyńskim.