Stosunki między Warszawą a Kijowem stały się z powodu Wołynia tak napięte, że z radością trzeba witać i małe kroki. Choć ze świadomością, że Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej dopiero zamierza wpisać prace poszukiwawcze do swoich planów na rok 2025. I samemu wystąpić w roli ich koordynatora, a polskich ekspertów dopuścić jako obserwatorów.

Czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz: Ukraina nie wejdzie do UE, jeżeli nie rozwiąże sprawy Wołynia

Na dodatek ma to dotyczyć pojedynczych spraw na wniosek prywatnych osób, obywateli Polski, od lat walczących o pochowanie i upamiętnienie zamordowanych krewnych. Na więcej – obrazujące charakter i skalę zbrodni ekshumacje – nie ma co liczyć. 

Tak, jest wojna i są zbrodnie Rosji. Ale czy to nie jest odpowiedni czas na ukraińską refleksję o ludobójstwie na Wołyniu?

„Postaramy się im [tym pojedynczym obywatelom Polski] pomóc mimo wojny i trudnej sytuacji gospodarczej Ukrainy” – tłumaczy ukraiński IPN. To jest zrozumiałe, choć nie wyjaśnia generalnie niechętnego prawdzie historycznej podejścia tej instytucji i braku refleksji elit ukraińskich na temat ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu. Ta refleksja powinna się pojawić właśnie w czasie wojny, w czasie której Rosjanie dopuszczają się zbrodni wojennych. 

Ogłoszenie teraz, że poszukiwania szczątków ofiar mają być wpisane do planów na następny rok, może być próbą przełożenia budzącej emocje i obciążającej stosunki polsko-ukraińskie sprawy na potem.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Putin do Hagi, a co z Wołyniem?

Konkretnie doprowadzenia do tego, by Wołyń nie był tematem w czasie przewodnictwa Polski w Unii Europejskiej – przez pierwsze półrocze 2025 roku. Kijów oczekuje, że Polska będzie forsowała otwarcie wszystkich lub prawie wszystkich rozdziałów jego negocjacji w sprawie akcesji do UE i pomoże Ukrainie wstąpić do wspólnoty w rekordowym terminie. 

W tym przeszkadzałaby głoszona przez niektórych ważnych polskich polityków, w tym z rządu, teza, która w skrajnej wersji brzmi: z Banderą Ukraina do Unii nie wejdzie, on do wartości europejskich nie pasuje.

Czy pytania o Wołyń wpisują się politykę Władimira Putina?

Pytanie, czy Polska może nagle uznać, że bez rozwiązania sprawy Wołynia – bez ekshumacji, upamiętnienia ofiar, bez refleksji elit ukraińskich na temat ludobójstwa – Ukraina nadaje się do UE? 

Czytaj więcej

Piotr Buras: Co ma Wołyń do rozszerzenia UE

Pada argument, także ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, że blokowanie ukraińskiego członkostwa [z powodu Wołynia] to wpisywanie się „w politykę Władimira Putina”. Ale przecież nierozwiązanie tej kwestii ciążyłoby na stosunkach Polaków z Ukraińcami i po Putinie. Na dodatek nie ma pewności, czy ostateczne głosowanie w sprawie przyjęcia Ukrainy do UE odbędzie się, zanim skończy się putinowska era na Kremlu.