Reklama

Bogusław Chrabota: Rzecznik praw dziecka – koneser na koszt podatnika

Rzecznik praw dziecka wydawał pieniądze swojego urzędu na polędwicę z krewetkami i luksusowe auta. I nawet jeśli w raporcie NIK nie będzie niczego, co wzbudziłoby zainteresowanie prokuratora, to przejdzie Mikołaj Pawlak do historii swego niedawnego urzędu jak krezus i sybaryta.
Mikołaj Pawlak do historii swego niedawnego urzędu jak krezus i sybaryta

Mikołaj Pawlak do historii swego niedawnego urzędu jak krezus i sybaryta

Foto: PAP/Albert Zawada

Nie jest ładnie kopać leżących, ale czasem trzeba się wypowiedzieć w sprawie ewidentnie przekroczeń prawa i złych obyczajów. Bo o takich mowa, kiedy się czyta raport NIK o kontroli w biurze rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Skandali wielkich tu nie ma, ale nie ma też wielkich pieniędzy. Nie ma wielkiego Bizancjum, jest małe. Bo i budżet niewielki. Raptem 18 mln zł. Ale gdyby był większy? Kto wie.

To co naprawdę bulwersuje, to przepaść pomiędzy misją urzędu, którym zarządzał Mikołaj Pawlak, a sposobem wydawania pieniędzy. Bowiem Pawlak miał być rzecznikiem najsłabszych. Pieniądze, którymi dysponował, miały wspierać dzieci. Każdą złotówkę z tego niewielkiego mieszka, jakim dysponował, miał przeznaczać w interesie najbardziej bezbronnych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama