W kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość lubi odwoływać się do woli suwerena. W połowie lipca Jarosław Kaczyński zapewniał: – Rozmawiamy z Polakami o ich oczekiwaniach. Również słuchaniem ludzi tłumaczono pomysł na referendum. – Chcemy, by głos Polaków był usłyszany – mówił Mateusz Morawiecki w jednym ze spotów. Z kolei prezes PiS zapewniał: – W sprawach kluczowych chcemy się odwołać do Polaków bezpośrednio, w referendum.
Problem w tym, że pytania, które PiS postanowił zadać, nie dotyczą kwestii dla Polaków najważniejszych. Wręcz przeciwnie. Z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że z 12 spraw, o które zapytaliśmy respondentów, trzy tematy referendalne zajmują trzy ostatnie miejsca, zaś czwarte – zajmuje miejsce szóste – i tak z dwukrotnie niższym odsetkiem wskazań od tematów, które Polacy uważają za najważniejsze. Na liście priorytetów jest za to dostęp do służby zdrowia, bezpieczeństwo w związku z wojną w Ukrainie, praworządność i niezależność sądów oraz dostępność mieszkań. Później pojawia się bariera na granicy z Białorusią, dostępność aborcji, edukacji, klimat oraz susza.