Zgodnie z wcześniejszymi informacjami "Rzeczpospolitej" w czwartek PiS zaprezentowało jedynki na listach wyborczych. Największa niespodzianka - którą potwierdził wcześniej sam prezes PiS Jarosław Kaczyński - dotyczy oczywiście tego, że po raz pierwszy w sejmowej karierze od 1991 roku Kaczyński nie będzie startował z Warszawy, tylko z Kielc. To oczywiście wynik kalkulacji wyborczej opartej na wewnętrznych badaniach. Tak samo jak przesunięcie niektórych znanych polityków w okręgi dalekie od tych, z których startowali w 2019 roku. To wszystko, jak i cala kampania PiS jest bowiem odbiciem prostej kalkulacji i obserwacji, że kampania w 2023 roku nie przypomina ani 2019 roku, ani 2015 roku. Kadencja kryzysów doprowadziła do nieuniknionych strat, zwłaszcza po decyzji TK dotyczącej aborcji z 2020 roku. Jeśli PiS chce wygrać, to musi dostosować się do innych warunków.