Artur Bartkiewicz: Czy Prawo i Sprawiedliwość przegra wybory z PiS?

Jeśli zmiana na stanowisku szefa sztabu wyborczego PiS ma przynieść efekt inny, niż tylko zamianę Tomasza Poręby na innego działacza partii, politycy Prawa i Sprawiedliwości, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, muszą wziąć sobie do serca słowa „Modlitwy o wschodzie Słońca” Natana Tenenbauma.

Publikacja: 18.06.2023 07:11

Jarosław Kaczyński w Sejmie

Jarosław Kaczyński w Sejmie

Foto: PAP/Marcin Obara

„Każdy Twój wyrok przyjmę twardy/Przed mocą Twoją się ukorzę/Ale chroń mnie, Panie, od pogardy/ Od nienawiści strzeż mnie, Boże” – pisał poeta i dla nowego szefa sztabu wyborczego PiS słowa te powinny stać się credo. Co nie będzie jednak łatwe bo, jak się zdaje, do takiej koncepcji nie do końca przekonany jest „sam Potężny Archikrator”.

Czytaj więcej

Tomasz Poręba rezygnuje ze stanowiska szefa sztabu PiS

Owszem – budowanie kampanii na dychotomii „my – oni”, „patrioci – zdrajcy”, „elyta – poczciwy lud”, „Polacy – lewactwo”, „my stoimy tam gdzie wtedy – oni tam gdzie stało ZOMO” – sprawdziło się w 2015 roku i mogło być jeszcze skuteczne w 2019. Ale w 2023 roku żyjemy od ośmiu lat w rzeczywistości, w której PiS-owskie „my” rządzi, rozdaje karty i ugniata państwo jak plastelinę na swój kształt i podobieństwo.

Nieoczekiwania zmiana miejsc: Czym różnią się wybory w roku 2023 od 2015

To już nie jest rok 2015, gdy trzeba było prowadzić „wyklęty lud ziemi na barykady”, aby wyrwać Polskę z rąk palących cygara i jedzących ośmiorniczki burżujów. W 2023 roku wczorajsi oni są w miejscu, w którym w 2015 roku byli PiS-owscy „my”. To oni nie czują się do końca u siebie. To oni mają wrażenie, że są gorsi, napiętnowani i – jeśli nie niepożądani – to przynajmniej niemile widziani przez rządzącą większość. Z drugiej strony PiS-owscy „my” umościli się wygodnie na tym miejscu, na którym osiem lat temu byli liberalni „oni”. Czują się usatysfakcjonowani, z zadowoleniem przyjęli to, że są hołubieni przez władze, są nasyceni zarówno tym uznaniem, jak i faktem, że państwo hojniej zaczęło się z nimi dzielić dobrobytem. Nasycenie wiąże się zaś z rosnącym poczuciem bezpieczeństwa i przeświadczeniem, że będzie tak, jak jest. Zwłaszcza, że PiS od lat przekonywał ich, że „oni” to liberalny „ciamajdan”, patałachy i niedojdy, którzy nawet jak dostaną złoty róg, to i tak pod wpływem ich dotyku zmieni on się w sznur, z którym zostaną jak Himilsbach z angielskim. Innymi słowy hulaj dusza, nie ma z kim przegrać.

Czytaj więcej

Spot PiS z Auschwitz. Jest reakcja Muzeum

Brzmi znajomo? Tak – przez te osiem lat rolę obróciły się o 180 stopni, co jednak sztabowcy PiS kompletnie zignorowali. Najbardziej jaskrawym przejawem tego był niesławny spot, którym Prawo i Sprawiedliwość postanowił zniechęcić do udziału w marszu 4 czerwca. Przypomnijmy – w spocie wykorzystano karygodny wpis Tomasza Lisa, by powiązać marsz organizowany przez opozycję ze zdjęciami przedstawiającymi obóz Auschwitz i informacjami o zamordowaniu 6 mln obywateli Polski przez nazistów. Przekaz podprogowy jest jasny – albo jesteś z nami, albo można cię porównać do nazistowskiego zbrodniarza. Dodajmy do tego Antoniego Macierewicza, który przekonywał, że uczestnicy marszu muszą być świadomi, że zostaną użyci do antypolskiej polityki – i mamy clue problemu.

Jak PiS mobilizuje elektorat opozycji

Na czym ono polega? Ano na tym, że swojego elektoratu PiS tym specjalnie nie wzruszy. Ten elektorat jest bowiem obecnie syty, a nie rozgniewany. Tryumfuje, a nie szuka wroga, na którym chce odegrać się za prawdziwe i urojone krzywdy. Jest u siebie, a nie musi o to walczyć. Natomiast dla drugiej strony są to krople przelewające czarę goryczy. Skoro rządzący mają dla nich tylko pogardę, wytykanie palcami i wręcz odmawiają im prawa do polskości, to nawet jeśli wyborcy ci nie pałają miłością do Donalda Tuska, Szymona Hołowni, Władysława Kosiniaka-Kamysza czy Włodzimierza Czarzastego – mogą na nich zagłosować. Choćby tylko po to, aby zobaczyć minę Antoniego Macierewicza et consortes w wieczór wyborczy i odczuć to samo Schadenfreude, które odczuwali wyborcy PiS patrząc na zdjęcie ś.p. Andrzeja Wajdy wykonane na wieczorze wyborczym w sztabie Bronisława Komorowskiego w 2015 roku.

W polityce, tak jak w życiu, zawsze jest z kim przegrać

Ale politycy PiS tego jeszcze najwyraźniej nie zrozumieli, dlatego do owej czary goryczy regularnie wpadają kolejne krople. A to redaktorzy Wiadomości w pocie czoła wyłuskują przekleństwa na marszu 4 czerwca i przekonują, że ulicami Warszawy przeszli ludzie o wątpliwych cnotach. A to Radosław Fogiel powie na TikToku młodym, że nie rozumieją jak bardzo powinni kochać PiS. A to wreszcie Jarosław Kaczyński powie o „urojonej rzeczywistości” kobiet, które czują się zagrożone w związku z kolejną śmiercią ciężarnej po zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Albo zarzuci dziennikarzowi występowanie w interesie Rosji, bo ten śmie zadać niewygodne dla rządzących pytanie. A skoro „Potężny Archikrator” dmie w tą trąbę, to czego spodziewać się po wiernych, acz bezrefleksyjnych pretorianach?

Czytaj więcej

Kaczyński do dziennikarza TVN24: Przedstawiciel Kremla

I potem nagle okazuje się, że coś przestało działać i trzeba wysłać Tomasza Porębę na tyły.

„Każdy Twój wyrok przyjmę twardy/Przed mocą Twoją się ukorzę/Ale chroń mnie, Panie, od pogardy/ Od nienawiści strzeż mnie, Boże” – pisał poeta i dla nowego szefa sztabu wyborczego PiS słowa te powinny stać się credo. Co nie będzie jednak łatwe bo, jak się zdaje, do takiej koncepcji nie do końca przekonany jest „sam Potężny Archikrator”.

Owszem – budowanie kampanii na dychotomii „my – oni”, „patrioci – zdrajcy”, „elyta – poczciwy lud”, „Polacy – lewactwo”, „my stoimy tam gdzie wtedy – oni tam gdzie stało ZOMO” – sprawdziło się w 2015 roku i mogło być jeszcze skuteczne w 2019. Ale w 2023 roku żyjemy od ośmiu lat w rzeczywistości, w której PiS-owskie „my” rządzi, rozdaje karty i ugniata państwo jak plastelinę na swój kształt i podobieństwo.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Komentarze
Anna Słojewska: Palestyna dzieli Unię. UE stoi w rozkroku w kwestii Strefy Gazy
Komentarze
Michał Płociński: Elon Musk atakuje Polskę, a PiS bije mu brawo. Jak to było z tą Targowicą?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy