Powołanie aż trzech byłych posłów Samoobrony do reprezentującej rolnicze związki zawodowe Rady Rolnej przy ministrze powinno skłonić do czegoś więcej niż tylko sentymentalnego wspomnienia, że kiedyś była taka partia. W roku wyborczym PiS chce mieć bliżej siebie przedstawicieli środowisk rolniczych, by przeciwstawić się PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza i Agrounii Michała Kołodziejczaka.
Jednak takie sojusze mają swoje konsekwencje. Wydaje się bowiem, że mariaż PiS z Samoobroną z 2005 r. był – obok oczywiście katastrofy smoleńskiej – wydarzeniem, które najmocniej wpłynęło na tożsamość ideową tej partii. Wszak gdy z Porozumienia Centrum powstawało Prawo i Sprawiedliwość, było ono wówczas dość szerokim środowiskiem. Obejmowało m.in. polityków reprezentujących konserwatywną klasę średnią, jak np. Przymierze Prawicy, do którego należeli tacy politycy jak Kazimierz Ujazdowski, Marek Jurek, Wiesław Walendziak, Michał Kamiński, Kazimierz Marcinkiewicz czy Paweł Zalewski. To nie przypadek, że żaden z wymienionych nie jest dalej z Jarosławem Kaczyńskim.