Słuchając czwartkowego wystąpienia sejmowego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, zadałem sobie trud (dodatkowy, bo już samo zmuszenie się do słuchania ministra było wielkim trudem), by z grubsza policzyć, ile razy padają poszczególne słowa. Być może coś przegapiłem, ale z moich notatek wynika, że słowo Niemcy (Niemcy, Niemka, Niemiec, niemiecki) padło w jego wystąpieniu 23 razy. Dla porównania Ukraina 7 razy, a Rosja – zaledwie 4. Nazwisko szefa Platformy Donalda Tuska 5 razy, prezydenta Rosji Władimira Putina – 9. By słuchaczom zohydzić również Unię Europejską, Ziobro mówił o szefowej Komisji Europejskiej „Niemka von der Leyen”.