Artur Bartkiewicz: Być jak Wołodymyr Zełenski

Prezydent Ukrainy popularność, która zawiodła go do prezydentury, zawdzięczał roli w serialu. Ale rolę życia gra teraz – i gra ją tak, że ręce same składają się do oklasków.

Publikacja: 26.02.2022 09:05

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski

Foto: AFP

„Potrzebuję amunicji, a nie podwózki” – miał odpowiedzieć Zełenski, gdy Amerykanie proponowali mu pomoc w opuszczeniu Kijowa. Prezydent Ukrainy i wszyscy wokół wiedzą, że jest on jednym z głównych celów rosyjskich najeźdźców. Symbolem niepodległego, demokratycznego ukraińskiego państwa. Pozbycie się tego symbolu ma złamać ducha Ukraińców, pozwolić Rosjanom, na postawienie na czele Ukrainy swojego namiestnika, drżącego pod groźnym spojrzeniem Władimira Putina, niczym Siergiej Naryszkin, szef wywiadu zagranicznego, na posiedzeniu rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa.

Czytaj więcej

USA chciały ewakuować Zełenskiego. Prezydent Ukrainy odmówił

Czy Zełenski się boi? Myślę, że tak. Sam prezydent mówi, że celem jest nie tylko on, ale również jego rodzina. A mimo to wciąż trwa na ulicach walczącego Kijowa. Kiedy Putin marszczy się za stołem w swoim gabinecie na niedostępnym Kremlu, prezydent Ukrainy walczy o swoje państwo ramię w ramię z rodakami. Być może to walka skazana na porażkę, być może Ukraina przegra tę wielką bitwę o swoją wolność. Ale Zełenski robi wszystko, aby była to tylko przegrana bitwa. Bo ludzi wolnych można pokonać, ale nie można ich ujarzmić. Patrząc na prezydenta Ukrainy, możemy być pewni, że duch u naszych sąsiadów nie upadnie, niezależnie od tego ile czołgów, samolotów, śmigłowców i okrętów rzuci przeciw nim Kreml. Prędzej Rosjanie pozazdroszczą Ukrainie jej bohaterskiego prezydenta, niż Ukraińcy pogodzą się z życiem pod butem dyktatora z Kremla.

Tylko na końcu drogi pełnej ofiar jest wolny świat – na końcu tej drugiej jest Putin za groteskowo długim stołem

Zełenski daje bowiem ważne świadectwo zwykłym Rosjanom, którzy żyją w cieniu Kremla. Putin przekonuje ich, że w Kijowie rządzą naziści i nacjonaliści łaknący krwi Rosjan. A jednocześnie zamyka się na Kremlu i wysyła swoich siepaczy przeciw obywatelom, którzy na ulicach miast protestują przeciw wojnie. A po drugiej stronie jest prezydent Ukrainy, demokratycznie wybrany, który w wojskowej bluzie broni Kijowa, gotów raczej zginąć, niż opuścić swoich rodaków w potrzebie. Czy Rosjanie wierzą, że Putin zrobiłby dla nich to samo, skoro nawet w obawie przed koronawirusem zamknął się na Kremlu? Każde kolejne nagranie z Zełenskim na ulicach walczącego Kijowa dowodzi Rosjanom, że znaleźli się po złej stronie historii, pod rządami dyktatora, który przelewa ich krew dla realizacji swoich imperialnych celów.

W tych trudnych czasach Zełenski powinien być wzorem dla nas wszystkich. Z Rosją trzeba postępować właśnie tak, ja robi to on – bez strachu, odważnie, patrząc prosto w oczy niebezpieczeństwu. Zachód, w tym my, musimy zrozumieć, że trzeba być gotowym na wiele ofiar – a wyższe ceny gazu czy ropy to najmniejsze z nich. Ale tylko na końcu drogi pełnej ofiar jest wolny świat – na końcu tej drugiej jest Putin za groteskowo długim stołem na monumentalnym Kremlu. Zełenski pokazuje, że wolność nie ma ceny. Czy potrafimy być, jak on?   

„Potrzebuję amunicji, a nie podwózki” – miał odpowiedzieć Zełenski, gdy Amerykanie proponowali mu pomoc w opuszczeniu Kijowa. Prezydent Ukrainy i wszyscy wokół wiedzą, że jest on jednym z głównych celów rosyjskich najeźdźców. Symbolem niepodległego, demokratycznego ukraińskiego państwa. Pozbycie się tego symbolu ma złamać ducha Ukraińców, pozwolić Rosjanom, na postawienie na czele Ukrainy swojego namiestnika, drżącego pod groźnym spojrzeniem Władimira Putina, niczym Siergiej Naryszkin, szef wywiadu zagranicznego, na posiedzeniu rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa.

Pozostało 84% artykułu
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Koszmar Izraela. Netanjahu na czarnej liście razem z terrorystami z Hamasu
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Po śmierci Ebrahima Raisiego Iran we mgle
Komentarze
Kamil Kołsut: Jacek Góralski wziął przykład z góry. Była Wieczysta, została czysta
Komentarze
Artur Bartkiewicz: „Wara od Polski”. Takich słów premiera Donalda Tuska potrzebujemy
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Ryzykowne tweety Donalda Tuska. Czym grozi internetowa publicystyka premiera?
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?