Opowiedzenie się Brytyjczyków za Brexitem nazwałem w komentarzu końcem świata. Bo czerwcowe referendum pokazało, że zaczyna się rozpadać nasz świat – zachodni. I to dosłownie: po raz pierwszy ktoś opuszcza Unię Europejską, instytucję opartą na zachodnich wartościach, dającą poczucie sytości i bezpieczeństwa.
Potem z wiadomościami o zamachach dżihadystów i szaleńców w najważniejszych krajach naszej wspólnoty rywalizowały wieści o wydarzeniach w aspirującej do niej niegdyś Turcji – o nieudanym puczu i późniejszych wielkich represjach wobec przeciwników Recepa Erdogana.