Przypomina to lata 2005–2006, gdy dyktator stawiał miejscowym Polakom absurdalny, ale nośny zarzut, że marzy im się białoruskie Kosowo, krwawy konflikt etniczny w stylu jugosłowiańskim. Nawet nazwiska prześladowanych były wówczas podobne – Andżelika Borys czy Andrzej Poczobut zatrzymany w czwartek nad ranem działacz ZPB i wybitny dziennikarz piszący od lat także dla mediów w Polsce.
Oni i wielu innych znają ciężar represji, cierpienia. Odważni ludzie, dzięki którym przez dekady funkcjonowała największa niezależna od reżimu organizacja na Białorusi. Współpracująca z innymi niezależnymi środowiskami białoruskimi, bez żadnych autonomicznych czy separatystycznych ambicji.