Trudno się spierać w sprawie tragedii, której doświadczyła 30-letnia Iza z Pszczyny i jej rodzina. Potwornością byłaby w tym przypadku nonszalancja, lekceważenie czy przerzucanie odpowiedzialności na lekarzy, którzy popełnili jakiś „rutynowy" błąd. Kto miałby to zresztą potwierdzić, bez dostępu do poufnej dokumentacji medycznej. Podobnie głupie byłoby tłumaczenie, że przypadek śmierci Izy nie ma związku ze zmianami w prawie o aborcji. Zbyt wielu fachowców, lekarzy położników daje świadectwo, że od zmian, które były skutkiem zerwania przez upartyjniony Trybunał Konstytucyjny tzw. kompromisu aborcyjnego, kwestia odpowiedzialności karnej za nielegalną aborcję paraliżuje tak mocno, że przypadki takie jak w Pszczynie zdarzają się i zdarzać będą coraz częściej.